Przegrana wojna o talenty
Dlaczego organizacje nie wykorzystują potencjału, który już posiadają?

Zmagania wojenne firm na polu utalentowanych pracowników trwają już od 20 lat, ale można wątpić, czy mamy jednoznacznych zwycięzców ani nawet czy są dowody, że inwestycje w talent przyniosły komukolwiek wymierne korzyści. Dlaczego?
Wojna o talenty toczy się w najlepsze, a firmy przeznaczają ogromne środki na ich pozyskanie z rynku i rozwój. Skąd wiemy, że jest o co walczyć? Jak to skąd? Wszyscy przecież wiedzą, że zrekrutowanie najbardziej utalentowanych ludzi da firmie decydującą przewagę konkurencyjną nad przeciwnikami. Walka trwa od 20 lat – już w roku 1998 Ed Michaels, dyrektor firmy McKinsey, ogłosił wojnę o talenty, obwieszczając, że „jedyne, co się liczy to talent”. Działy HR przeorientowały swoje kompasy w tym samym czasie, gdy „zasoby ludzkie” zamieniły się w „kapitał ludzki”, a organizacje zaczęły wydobywać i polerować te drogocenne kamyki talentu. Ale nie wszystko złoto, co się świeci,

