Eros w pracy
Jak reagować na romans pracowników?
Firmy, które próbują wyeliminować romanse z biura, z góry skazane są na niepowodzenie. Nie tylko dlatego, że związki w pracy są czymś zupełnie naturalnym, ale dlatego, że działania pracodawcy w tym zakresie nie są w żaden sposób uregulowane prawnie.

Powtarzającym się komentarzem na temat powszechności zawierania związków pozasłużbowych w miejscu pracy jest stwierdzenie, że jest to sytuacja naturalna, bowiem w pracy spędzamy większą część dnia, a miejsce pracy od zawsze sprzyjało budowaniu relacji nie tylko służbowych, ale także tych nieco bardziej intymnych. W związku z tym nie może dziwić, że postępowy wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 20 maja 2016 r. (sygn. XXV C 1269/14), wpisujący romans w ramy prawne jako umowę nienazwaną, został wydany po analizie relacji – romansu, który rozpoczął się właśnie w pracy pewnego wykładowcy akademickiego i jego studentki, a później asystentki.
Czy w pracy można flirtować?
Żaden z obowiązujących przepisów prawa pracy nie reguluje kwestii nawiązywania, rozwijania czy utrzymywania relacji prywatnych czy intymnych pomiędzy osobami zatrudnionymi u jednego pracodawcy. Wprowadzenie zatem formalnego zakazu funkcjonowania takich relacji mogłoby być traktowanie jako nadużycie prawa przez pracodawcę i kreowanie regulacji pogarszających sytuację pracowników w stosunku do granic wyznaczonych Kodeksem pracy (k.p.). Zgodnie bowiem z art. 9 k.p. postanowienia układów zbiorowych pracy i porozumień zbiorowych oraz regulaminów i statutów nie mogą być mniej korzystne dla pracowników niż przepisy Kodeksu pracy oraz innych ustaw i aktów wykonawczych. Jednak brak zakazu flirtowania w godzinach pracy nie może automatycznie oznaczać przyzwolenia na romansowanie czy zajmowania się innymi, ściśle prywatnymi sprawami, w toku pracy.

