Kinoteka HR człowieka „Diabeł ubiera się u Prady”
czyli niech żyją… milenialsi?

P.S.: Panie Leszku, dziś „na wokandę” bierzemy film, który zapamiętałem jako aktorski popis Meryl Streep grającej szefową „z piekła rodem”. Tymczasem, oglądając kolejny raz „Diabła ubierającego się u Prady” już od pierwszej sceny miałem déjà vu. Znowu jak w „Praktykancie” Anne Hathaway pracuje w świecie mody, na dodatek jak w „7 wspaniałych” ma (i to praktycznie codziennie) do wykonania swoiste mission impossible, a jak którejś z tych misji swojej kapryśnej szefowej nie zrealizuje na czas, to czeka ją los podobny do losu zwalnianych przez George’a Clooneya pracowników z filmu „W chmurach”.
L.M.: Panie Piotrze, nasza dyskusja to nie są igraszki słowne prawników, którzy kochają wokandę, bo tam mogą się popisać, aby uzasadnić zwykle zbyt wysokie swoje honoraria. Więc skojarzenie z wokandą w moich oczach i uszach brzmi tak sobie. Po drugie, trzy filmy, które Pan wymienił, nie kojarzą mi się w żadną całość. A już tym bardziej, aby były do siebie podobne – każdy z nich ukazuje inne ważne wątki. Chociaż czasami oczywiście poza aktorką mogą pojawiać się zbliżone problemy, to jednak np. pozycja lidera ma w każdym z tych filmów inne znaczenie, inną funkcję dla fabuły i wydarzeń, szczególnie dotyczących ludzi, na których każdy z tych liderów inaczej wpływał.
P.S.: No to wreszcie pięknie się różnimy w naszych rozmowach i to mnie bardzo cieszy. Ale rzeczywiście takiej postaci jak Miranda Priestly – prasowa dyktatorka mody i redaktor naczelna czasopisma modowego „Runway” – jeszcze nie mieliśmy…
L.M.: Tak w „Diable u Prady” Meryl Streep stworzyła postać Devil Bossa do dzisiaj komentowanego i popularnego z uwagi na sposoby okazywania swojej władzy, statusu i zarządzania ludźmi – pomiędzy chaosem, pośpiechem i paraliżem własnej osobowości pracownika. Wrócimy do tego wątku, bo warty jest przyjrzenia się w kontekście tego, co oglądamy na co dzień w wielu firmach. A o pięknej Anne Hathaway chciałbym wspomnieć

