Wysłani na psychoterapię
W jakich sytuacjach lepiej sprawdza się coaching, a w jakich niezbędna jest terapia? Niekontrolowany płacz, lęk przed podjęciem prostego działania, nieuzasadnione racjonalnie wycofanie z realizacji własnych, bardzo dobrych pomysłów, długoterminowo obniżony nastrój połączony z nieprzyjemnymi objawami somatycznymi. Takie i podobne objawy przydarzały się klientom coachingowym, którym zarekomendowałam psychoterapię. Dlaczego trafili na coaching? Bo chcieli planować przyszłość spójną z celami własnymi oraz/lub z potrzebami zatrudniających ich organizacji. I dopiero w czasie pracy coachingowej okazywało się, że potrzebują – zamiast lub oprócz coachingu – psychoterapii.

Między coachingiem a psychoterapią jest dość nieoczywista granica. Z pewnością w obu rodzajach pracy zdarza się ją nieco przekroczyć. Według mnie przy dobrej relacji między klientem a coachem lub psychoterapeutą oraz przy świadomości obu stron takie przekraczanie „cienkiej czerwonej linii” jest niegroźne. A może być wręcz pomocne, bo ułatwia pokazywanie szerszych mechanizmów lub ich wpływu na zachowanie i emocje klienta. Jednak próba zastępowania innego specjalisty – zwłaszcza kiedy coach wchodzi



