Nowe otwarcie

Wakacje są po to, aby odpocząć. Przestajemy pracować, żeby zregenerować nasze zasoby i podładować baterie. Chcemy odciąć się od tego, co robimy na co dzień, co nas męczy, stresuje, wyczerpuje. Kierujemy się zasadą: odpoczywaj inaczej, niż pracujesz. Zmieniamy otoczenie, jedziemy w inne miejsce, robimy coś innego. Relaksujemy się, cieszymy się życiem, korzystamy z jego uroków. Im bliżej końca urlopu, tym większy ogarnia nas smutek. Kończy się coś miłego. Perspektywa powrotu do tego wszystkiego, co zostawiliśmy, napełnia nas zniechęceniem.
Nasze obawy okazują się bardzo zasadne. Wracamy po urlopie i wpadamy w ten sam wir, z którego uciekaliśmy na urlop. Nagromadzone podczas naszej nieobecności sprawy spadają nam na głowę. Nadrabianie zaległości trawi błyskawicznie naszą świeżo odzyskaną energię. Do tego dochodzą wszystkie sytuacje, które męczą nas na co dzień. Powrót do „młyna” i dramatyczny kontrast z błogim czasem urlopu potęgują naszą frustrację. Stąd już tylko krok do zbudowania sobie przeświadczenia, że nie warto wyjeżdżać, albo że należy rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady, tym razem na stałe. Jeżeli zatem na urlopie tylko odpoczywamy, to po powrocie szybko wrócimy na stare, wyczerpujące koleiny. Już po tygodniu od powrotu z wyjazdu powiemy: „Nie pamiętam już, że byłam na wakacjach”.
Urlop - odpoczynek i coś jeszcze
Dobry urlop opiera się na dwóch filarach. Pierwszy to regeneracja. Dzięki dobrze spędzonym wakacjom odbudowujemy nasze zasoby energetyczne. Drugi filar to rekonfiguracja, przegrupowanie. W czasie urlopu nabieramy dystansu do naszej codzienności. Uwolniony z obowiązków umysł daje nam szansę spojrzeć


