Motywacja 3.0
Gdyby się zastanowić, w jakim obszarze jest największa przepaść między tym, co mówi nauka, a tym, co robi biznes, to jest to niewątpliwie obszar motywacji człowieka. Wydaje się, że jesteśmy tak bardzo przyzwyczajeni i jednocześnie przywiązani do idei motywacji metodą kija i marchewki, że niezależnie od tego, ile razy słyszymy o tym, że badania naukowe nie potwierdzają ich skuteczności, nadal je z namaszczeniem stosujemy. Jak to zmienić?

Co powoduje, że w czasach, kiedy ludzie i ich kreatywność oraz innowacyjność stanowią największą przewagę firm, organizacje próbują motywować pracowników systemami opartymi na zasadzie: jak osiągniesz cel X, możesz liczyć na wczasy na Jamajce, a jeżeli nie osiągniesz celu X, to… hmm… no cóż, nie będzie dobrze? Dlaczego nadal w wykazie zadań opisów stanowisk menedżerskich na jednym z pierwszych miejsc listy widnieje motywowanie pracowników i dlaczego wciąż próbujemy osiągać ponadprzeciętne rezultaty biznesowe, stosując te same, od lat niesprawdzające się w przypadku pracy heurystycznej metody?
Lenistwo czy chęć działania
Prawdopodobnie dlatego, że temat jest dość trudny, a wiedza o tym obszarze nie jest powszechna. W wielu szkołach zarządzania nadal przyszli adepci zawodu menedżera uczą się nie wprost, ale jednak o tym, że człowiek jest istotą raczej leniwą i tylko odpowiednio nadzorowany i kontrolowany pracuje skutecznie. Pozostawiony sam sobie obija się, a lwią część swojej energii w pracy poświęca na myślenie o tym, jak by tu się nie napracować. Dlatego właśnie trzeba mu na każdym kroku mówić, co i jak ma robić, a następnie regularnie sprawdzać postęp prac.
Proces pracy należy podzielić na drobne elementy, aby ludzie byli łatwo zastępowalni, ponieważ firma musi mieć zapewnioną ciągłość biznesową, gdyby z jakiegoś powodu z dnia na dzień zniknęli na zwolnieniu lekarskim lub po prostu odeszli. Gdy pracownik pracuje zgodnie z oczekiwaniami pracodawcy, to go nagradzamy (np. premia), a jeżeli efekty jego pracy nie są zadowalające, to go karzemy (np. brak premii). Proste i… niestety w większości przypadków nieskuteczne. Człowiek bowiem z natury jest ambitny, chętny do działania, pragnie się rozwijać, chce być w tym, co robi autonomiczny, a najlepiej działa, gdy może realizować jakiś wyjątkowo ważny dla siebie lub świata cel. I w sumie dobrze, że tak jest, bo gdyby nie ta nasza wrodzona ambicja i dążenie do mistrzostwa mimo licznych porażek, to pewnie nikt z nas nigdy nie nauczyłby się chodzić.


