Zaangażowanie
Cicha rezygnacja
Jeszcze kilkanaście lat temu kariera opierała się na lojalności, ciężkiej pracy i stopniowym wspinaniu się po szczeblach korporacyjnej hierarchii. Dziś młodzi pracownicy podchodzą do pracy inaczej – nie chcą poświęcać się ponad normę, a gdy firma nie spełnia ich oczekiwań, wybierają bierny opór zamiast otwartej konfrontacji. Quiet quitting stało się dość powszechnym zjawiskiem, a już na horyzoncie pojawiają się bardziej radykalne formy pracowniczego sprzeciwu: revenge quitting i resenteeism. Jak sobie z nimi radzić?


Marta Barcicka
Ekspertka HR, wykładowczyni w Wyższej Szkole Biznesu w Nowym Sączu
Na przestrzeni lat sytuacja zmieniła się diametralnie - jeszcze dekadę temu normą była praca w nadgodzinach, często ponad siły. Na rynku panował pogląd, że każdą pracę należy szanować bez względu na jej koszty. W latach 90. XX w. ofert zatrudnienia było niewiele, a bezrobocie sięgało zenitu, co powodowało w pracownikach etos ciężkiej pracy, bezkrytyczny szacunek do pracodawcy oraz brak racjonalnego podejścia do zachowania harmonii i równowagi między życiem prywatnym a zawodowym. To właśnie wtedy praca ponad siły stała się standardem.
Zmiana podejścia
Z czasem zaczęły pojawiać się pierwsze, jeszcze nieśmiałe, koncepcje work-life balance. Poprawiająca się sytuacja gospodarcza w kraju, znaczący spadek bezrobocia, a także negatywne skutki przepracowania - wypalenie zawodowe oraz osłabienie więzi rodzinnych - uświadomiły pracownikom, że praca to nie wszystko. Kolejki do gabinetów psychologów i psychiatrów stały się sygnałem ostrzegawczym, szczególnie dla milenialsów i zetek - to właśnie te pokolenia nauczyły się dystansu do pracy i doszły do wniosku, że jeśli firma nie spełnia ich oczekiwań, mogą ją po prostu zmienić.

