Cesarz destrukcji
Ludwik Napoleon Bonaparte pragnął przywrócić Francji dawną świetność i dorównać dokonaniami sławnemu stryjowi. Gdy zabrał się do burzenia europejskiego porządku, najwięcej zyskał na tym Bismarck

Donald Trump próbuje przebudować światowy porządek tak, by Stany Zjednoczone czerpały z niego największe korzyści, a koszty zmiany ponosiły inne państwa. Na razie udaje mu się realizować tylko pierwszą część planu. Mimo to Trump nie zwalnia – wierzy w swój geniusz niczym cesarz Napoleon III, który w imię interesów Francji ostatecznie przekreślił jej szanse na dominację w Europie.
Romantyczny awanturnik
„Za życia Napoleon III uchodził za «Sfinksa z Tuileries», uważano bowiem, że obmyśla wspaniałe i rozległe plany, które pojąć można było, dopiero gdy stopniowo przyoblekły się w ciało” – pisze w monumentalnym dziele „Dyplomacja” Henry Kissinger. Lecz dodaje: „Tylko jeden europejski przywódca, Otto von Bismarck, przejrzał go od samego początku”. Jeszcze przed objęciem w 1862 r. funkcji ambasadora Prus w Paryżu von Bismarck wypowiadał się o Ludwiku Napoleonie z ironią. Twierdził, że „przecenia się jego inteligencję” i daleko mu do sławnego stryja, cesarza Napoleona, któremu pragnął dorównać. Niechętnie przyznawał się do ojca. Nawet imię po rodzicu skrzętnie pomijał, eksponując to drugie, po stryju. Podobnie jak on pragnął władzy. Po zdobyciu szlifów oficerskich w szwajcarskiej armii w wieku 28 lat próbował zorganizować pucz w Strasburgu. Jednak jego pułk się rozpierzchł, a on sam musiał uciekać do Szwajcarii.

