Gdy uczeń zostawia mistrza w tyle
Szok, jaki Niemcom fundują Chiny, zalewając swoimi produktami światowe rynki, obejmuje kolejne obszary przemysłu. W branżach, w których zagrożenie jest już dobrze rozpoznane, presja wciąż rośnie

W minionym tygodniu cena akcji Volkswagena na giełdzie we Frankfurcie spadła do 71 euro. To najmniej od 16 lat. Największa w Europie firma motoryzacyjna ugina się pod presją konkurencji ze strony chińskich producentów. Zachowanie giełdowych notowań często jest postrzegane jako wskaźnik, który z wyprzedzeniem informuje o tym, czego można się spodziewać w realnej gospodarce.
Gdy spadają notowania pojedynczej spółki, bardzo często chodzi o nadciągające pogorszenie wyników finansowych. Tym razem jednak rzeczywistość może zaskoczyć nawet największych giełdowych pesymistów – większość najwyższych menedżerów Volkswagena uważa, że obecny kryzys jest egzystencjalnym zagrożeniem dla firmy.
Volkswagen może zwolnić 15 proc. załogi
Już dwa tygodnie temu „Manager Magazin” dotarł do wyników anonimowej ankiety, w której sześciu z dziewięciu członków zarządu Volkswagena uznało, że istnienie przedsiębiorstwa jest zagrożone. Historia ma swoją kontynuację. Według dwóch anonimowych źródeł znających sprawę, na które powołał się ten sam magazyn, w czwartek, 9 lipca zarząd miał analizować rozszerzenie planu restrukturyzacji. Zgodnie z nowymi założeniami firma może zwolnić do końca dekady łącznie 100 tys. osób, wobec planowanych wcześniej 50 tys. To 15 proc. całej załogi. Członkowie zarządu mają również rozważać zamknięcie fabryk w Hanowerze, Zwickau, Emden i Neckarsulm.

