Chińskiej ekspansji handlowej trzeba się przeciwstawić na wszelkie sposoby
Zachód powinien zacząć się wyplątywać ze sznura, który sam sobie nałożył na szyję. Chiny należy otoczyć szczelnym kordonem – przede wszystkim drastycznie ograniczyć dostęp większości ich towarów do naszych rynków
Deficyt w polskim handlu towarami z Chinami systematycznie się powiększa. W 2025 r. sięgnął 54,8 mld euro wobec 47,5 mld euro w 2024 r. Wartość polskiego importu produktów chińskich jest 18 razy większa od wartości naszego eksportu do Chin.
Głęboką nierównowagę w handlu z Pekinem przeżywają prawie wszystkie uprzemysłowione kraje wysokorozwinięte. Byłoby całkowicie zrozumiałe, gdyby chińscy eksporterzy produktów unikalnych, technologicznie najbardziej zaawansowanych wygrywali w konkurencji z producentami z innych krajów, nawet wysoko rozwiniętych. Rzut oka na dane statystyczne dowodzi jednak, że chiński eksport dominuje także w produktach tradycyjnych, których wytwarzanie nie wymaga żadnej zaawansowanej technologii. Okazuje się, że polski eksport do Chin jest wręcz śladowy w porównaniu z chińskimi dostawami produktów tradycyjnych: przetworów spożywczych, produktów roślinnych, skórzanych, przetwórstwa drzewnego, tekstyliów, obuwia, szkła, mebli, zabawek. Łącznie deficyt tylko w oficjalnym handlu towarami z kategorii, które trudno podejrzewać o technologiczne zaawansowanie, w 2024 r. wyniósł 13,7 mld dol. – ponad jedną czwartą całego deficytu. Nie ulega też wątpliwości, że w pozostałych grupach wyrobów – takich jak chemikalia, tworzywa sztuczne czy produkcja metali nieszlachetnych – figurują również produkty proste technologicznie.

