Scenariusze dla byłego imperium
Eskalacja wojny czy szybki pokój? Putin staje przed niełatwym wyborem, a długofalowe interesy Rosji są coraz wyraźniej sprzeczne z doraźnym interesem jej przywódcy oraz jego najbliższego otoczenia

Wojna rujnuje Rosję. To oczywiste dla każdego w miarę obiektywnego i kompetentnego obserwatora, lecz dla Władimira Putina wciąż nie jest to wystarczający powód, by ją przerwać. Zrobiłby to chętnie na warunkach, które pozwoliłyby mu wystąpić w roli triumfatora. Zabór jeszcze większej części Ukrainy, niż zdołali zdobyć jego sołdaci, przekształcenie pozostałości w rosyjski protektorat, wycofanie się Amerykanów i NATO z Europy Środkowej, natychmiastowe zniesienie sankcji i bezwarunkowy powrót do pełnej kooperacji ekonomicznej z Zachodem – jeśli Putin dostanie wyraźnie mniej, to ryzykuje utratę twarzy i autorytetu, a to w rosyjskich realiach może oznaczać znacznie więcej niż śmierć polityczna.
Nikt poważny na Zachodzie nie widzi jednak obecnie powodów, by aż tak hojnie nagradzać ewidentną bandyterkę. Przeciwnie, przynajmniej niektórzy decydenci zdają sobie sprawę, że byłaby to zachęta do kolejnych agresji, i to nie tylko ze strony Moskwy. Do niedawna główni gracze zachodni (i chyba nawet sami Ukraińcy) byli skłonni akceptować kompromis, polegający na uznaniu siłowych zdobyczy rosyjskich oraz stopniowym przywracaniu relacji handlowych z Rosją, ale przy zagwarantowaniu suwerenności i bezpieczeństwa Kijowa, a tym bardziej członków NATO. Teraz, w obliczu coraz większych sukcesów ukraińskiej ofensywy powietrznej i ewidentnie narastających problemów wewnętrznych Rosji, nawet to może być nieaktualne. Tym bardziej że Europa niemrawo, ale jednak wzięła się do rozbudowy swoich zdolności wojskowych.

