Trump szanuje zdecydowanych
Prezydent Nawrocki wynegocjował, co trzeba, ale nie będzie przecież dogadywał z Donaldem Trumpem tego, jak duże ma być mieszkanie dla amerykańskiego żołnierza. Piłka jest po stronie rządu

Z Nikodemem Rachoniem rozmawia Marcin Fijołek, Polsat
Często bywa pan w USA?
Często. Jeszcze w końcówce pierwszej kadencji Donalda Trumpa miałem okazję przyglądać się polityce amerykańskiej z perspektywy placówki w Waszyngtonie. Później cała kadencja Joe’go Bidena, a pod koniec, w trakcie kampanii wyborczej, przeniosłem się z ambasady do Pałacu Prezydenckiego. Od rozpoczęcia pracy u prezydenta Andrzeja Dudy, a teraz u prezydenta Karola Nawrockiego, bywam w Stanach raz w miesiącu, może raz na kilka tygodni.
Pytam, bo gdy szukałem odpowiedzi na pytanie, jak zrozumieć administrację i decyzje Donalda Trumpa, wiele osób odesłało mnie do pana. Czytać dokumenty? Skupić się na praktyce? Łechtać ego? Być stanowczym?
Znajomość dokumentów na pewno się przydaje, bo możemy w nich wyczytać – czasem między wierszami, a czasem wprost – podejście administracji do Europy. Mamy strategię obrony, mieliśmy wcześniej narodową strategię bezpieczeństwa – oba te dokumenty są w podobnym duchu i w zasadniczych tezach są do siebie zbliżone.

