Poczobut, Łukaszenka i Trump
Sprawa Andrzeja Poczobuta stała się wskaźnikiem relacji Donalda Trumpa z Polską i europejską prawicą. Stwierdzenie prezydenta USA, iż dopomógł w uwolnieniu Polaka ze względu na relacje łączące go z prezydentem Karolem Nawrockim, trzeba czytać razem z pochwałami dla polskiego prezydenta, wyartykułowanymi przez Trumpa w odpowiedzi na pytanie o możliwość przerzucenia do Polski żołnierzy US Army wycofywanych z Europy Zachodniej. To sygnalizuje wagę, jaką obecna administracja przywiązuje do relacji z polską prawicą, i stwarza teoretycznie szansę na zwiększenie bezpieczeństwa naszego kraju. Piszę o szansie teoretycznej, bo dla jej wykorzystania na większą skalę potrzebna byłaby współpraca sił politycznych w Warszawie, co wydaje się niestety niemożliwe. A amerykosceptyczne deklaracje premiera Donalda Tuska („Nie pozwolę, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania współpracy na poziomie europejskim”) nakazują wstrzemięźliwość.




