Personel i Zarządzanie 3/2004 z 01.03.2004, str. 82
Data publikacji: 03.07.2018
Nieprzestrzeganie standardów HRM szkodzi firmom
Czytelniczka „Personelu” zdecydowała się opowiedzieć nam o swojej rozmowie kwalifikacyjnej. Nasza Czytelniczka odpowiedziała na ogłoszenie, które ukazało się w gazecie - wysłała list motywacyjny oraz swoje CV. Kilka dni później otrzymała telefoniczne zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną. Pani, która telefonowała, nie przedstawiła nazwy swojej firmy - naszej Czytelniczce udało się ją ustalić dopiero po określeniu miejsca spotkania - chodziło o jedną z największych firm ubezpieczeniowych w Polsce.
Podczas rozmowy telefonicznej pani z firmy X wyraźnie podkreśliła, że ogłoszenie, na które nasza Czytelniczka przysłała swoją aplikację, zostało umieszczone przez firmę headhunterską, która jest przez nich wynajęta tylko i wyłącznie do poszukiwania osób na stanowiska menedżerskie i dyrektorskie, a nie na stanowiska agentów ubezpieczeniowych.
Bardzo dziwna była forma i przebieg rozmowy kwalifikacyjnej, którą poniżej w skrócie przedstawiamy, według relacji naszej Czytelniczki.
1.
Ze strony firmy X podczas rozmowy były obecne dwie osoby: pani, która dzwoniła do Czytelniczki (nie wiemy do tej pory na jakim stanowisku ta pani pracowała, ani w jakim dziale, ale raczej nie była to specjalistka ds. ZZL) oraz pani dyrektor z Departamentu Planowania Finansowego (sic! - stanowisko zidentyfikowane z wizytówki).
2.
Rozmowa opierała się na kilkustronicowym kwestionariuszu, wypełnianym wtrakcie rozmowy przez pracownicę firmy X - rozmowa nie wyszła ani na moment poza ramy tego kwestionariusza. Były w nim pytania o doświadczenia w sprzedaży, bardzo szczegółowe pytania o drogi pozyskiwania klientów (co wskazywałoby na to, że firma pragnie stworzyć bazę dostępnych dróg pozyskiwania klientów). Kwestionariusz nie zawierał natomiast żadnych pytań o kompetencje i umiejętności z zakresu menedżerskiego (przypomnijmy, że nasza Czytelniczka była przekonana, że firma X ma do zaoferowania stanowisko menedżerskie).

