Kto jest odpowiedzialny za podnoszenie kompetencji?
Rozwój w rękach pracownika czy szefa?
Możliwości rozwoju - jakkolwiek różnią się definicje tego pojęcia - uznawane są za jedną z głównych cech dobrego miejsca pracy. Czy menedżerowie powinni czuć się odpowiedzialni za rozwój swoich podwładnych?
Profesjonalne szkolenia i rozwój oraz perspektywa dobrych zarobków to - jak wynika z badania Universum Student Survey 2010 - cechy najlepszego pracodawcy. Na uwagę zasługuje przy tym fakt, że w stosunku do poprzedniej edycji najbardziej, bo o cztery pozycje, wzrosło w oczach studentów znaczenie faktu, że firma "ma menedżerów, którzy wspierają mój rozwój". Szkolenia i rozwój znalazły się też wysoko (na trzecim miejscu) w hierarchii wartości badanych przez Universum profesjonalistów, czyli respondentów aktualnie pracujących (Universum Professional Survey 2010).
W czasach, kiedy firmy coraz częściej przekazują odpowiedzialność za zarządzanie zasobami ludzkimi w ręce bezpośrednich przełożonych, logiczne wydaje się stwierdzenie, że to menedżerowie powinni zadbać o odpowiednie szkolenia, udział w projektach czy konferencjach dla swoich pracowników. To przełożony powinien być dla pracownika autorytetem, to on najczęściej uosabia w jego oczach pracodawcę, to on z racji codziennych kontaktów najlepiej zna pracownika, wie o jego mocnych stronach i lukach kompetencyjnych. Branie odpowiedzialności za zespół przez menedżera to najważniejsza cecha, jaka różni go od zwykłego specjalisty.
Prawda jednak wygląda często tak, że to do działu HR przychodzą młodzi (i nie tylko młodzi) pracownicy z pytaniem, "Co firma może zrobić dla mnie w dziedzinie rozwoju?". Częściowo dzieje się tak dlatego, że to w tych działach skupiały się przez ostatnie lata procesy związane z rozwojem. To w nich powstają czy są udostępniane narzędzia i systemy służące podnoszeniu kompetencji zatrudnionych. To tam pracują ludzie, którzy znają się na tychże systemach.

