Nie zabijaj posłańca
Kim jest sygnalista i czy warto opracować w firmie system zgłaszania błędów?

Podwładny: Szefie… Sprawa taka… Widziałem kilka razy , jak Waldek podnosi słuchawkę dzwoniącego telefonu i od razu ją odkłada, rozłączając rozmowę. Klienci nie mogą się dodzwonić i kiedy wreszcie się połączą, to od razu są wkurzeni. Ale to oczywiście już nie trafia na Waldka , tylko na innego konsultanta.
Przełożony: Jak to podnosi i odkłada słuchawkę?! Rozłącza rozmowę?! Przecież to karygodne! Niemożliwe, on tu pracuje tyle lat i nie wie?! Kiedy ty to widziałeś? Zaraz go zapytam. A ty już zajmij się swoją robotą .
Ta rozmowa się nie odbyła… Bo sygnalista (osoba zwracająca uwagę firmy na nieprawidłowość, ang. whistleblower) nie miał odwagi przekazać informacji swojemu przełożonemu i wykorzystał fakt, że realizowałam w tym czasie projekt dla jego firmy. W efekcie z szefem rozmawiałam ja, a reakcja była nieco mniej burzliwa. Choć sytuacja ciągle niekomfortowa dla obu stron. Podobnie jak w innych przypadkach, kiedy bywałam nieoficjalnym „kanałem komunikacyjnym” sygnalistów…

