Plany (i budżety) małe i duże
Nie sztuką jest poczynić plany noworoczne. Papier jest cierpliwy i wszystko przyjmie. Trzeba jeszcze zrealizować, sprawdzić i wdrożyć działania korygujące. Wszystko po to, żeby nie stało się jak zwykle, czyli - plany mamy ambitne, ale niewiele z nich później zostaje.

Temat artykułu na początek roku przyszedł mi do głowy jak zwykle po spotkaniach z osobami, z którymi współpracuję. Przypadek zdecydował, że jednego dnia miałam spotkania z dwoma różnymi klientami z zupełnie innymi potrzebami:
- w skali mikro (mikro rozumiane jako skala osobista, a nie firmowa) - zarządzanie czasem menedżera w dużej firmie produkcyjnej,
- w skali makro, czyli przygotowania budżetowe na rok 2021 dla firmy handlowej zatrudniającej około 80 osób.
Rozmowa z jednym z nich - szefem ogromnej hurtowni - dotyczyła wykonania planów sprzedaży. Otóż w trakcie spotkania ów szef rzucił na biurko plik wydruków, mówiąc:
- No popatrz! Żaden nie wykonał planu! Żaden! Chodziło o zatrudnionych przez niego handlowców.
- No cóż… Po drodze była/jest pandemia… Lockdown…
- No tak, masz rację!


