Po prostu spróbuj!
To, że czasem się boimy nie jest niczym niezwykłym. W świecie, w którym za każdy błąd się płaci, a nieprzewidywalność jest wpisana w ryzyko zawodowe, niezależnie od branży i stanowiska, strach przed działaniem, wyrażaniem własnej opinii czy podejmowaniem niedających gwarancji owodzenia decyzji jest zupełnie naturalny. Tylko niczego nieświadomi ludzie nie mają podstaw do obaw. Jak zatem w erze pragnącej zwycięzców i skutecznych pracowników budować wewnętrzną odwagę?

Czasami ludzie, niezdolni do podejmowania jakichkolwiek decyzji, by zrzucić psychiczny balast, robią jedno - pakują swój plecak i „płyną w daleki rejs”. I tak jak unoszą się w życiu, pracy i relacjach, w których funkcjonują na co dzień, tak schemat ucieczki staje się jedynym, który przynosi ulgę tu i teraz. Dryfując po morzu niepewności, od problemu do problemu, odbijając się od jednej do drugiej wyspy, nigdy nie znajdują w sobie ani siły, ani odpowiedzi na to, gdzie i w jaki sposób mogą znaleźć swoje miejsce w świecie pełnym nieprzewidywalności, niejednoznaczności i wyzwań. W świecie, w którym żadna relacja, firma, stanowisko ani zespół nie dają gwarancji, że to, co jest dziś, będzie takie samo jutro. Błądząc między tym, co nieznane, niejasne, a czasami po prostu niewygodne, nie dopływają do żadnego portu. Ludzie pełni obaw najczęściej nie wiedzą ani gdzie płyną, ani czego szukają, ani również co mieliby z takiej podróży przywieźć, dlatego ucieczka staje się jedyną szansą, by złapać chwilowe wytchnienie. Ulgą, która pozornie ma dodać energii, ale w konsekwencji nie zmienia niczego istotnego.

