Doświadczenia, które wyzwalają energię (3)
Każdy, wchodząc do nowej organizacji, musiał się jej nauczyć, zrozumieć procesy i procedury, poznać ludzi i panujące zasady. Czasami ktoś się nami zaopiekował, a innym razem zostaliśmy pozostawieni sami sobie w myśl zasady – przeżyj albo zgiń. Jeśli dział HR spojrzy na pracownika jak na konsumenta miejsca pracy, potraktuje go jak klienta, który przychodząc do firmy czy kupując jej produkty, mówi: „sprawdzam” – okaże się, że proces wdrożenia (onboarding) nabiera innego wymiaru. W takim ujęciu nie wystarczy tylko poinformować pracownika, do jak fajnej trafił organizacji, trzeba jeszcze pozwolić mu to poczuć i to jak najszybciej.

Uwaga Czytelnicy!
Dlaczego warto budować pozytywne doświadczenia pracowników i jak przekładają się one na wzrost zaangażowania oraz korzyści dla organizacji, można przeczytać w artykułach pod tym samym tytułem w styczniowym i lutowym „Personelu i Zarządzaniu”.

Magda Maroń
Założycielka GoodHR, konsultantka procesów HR, praktyk. Z wykształcenia psycholog biznesu, coach i trener biznesu.
Myślę, że każdy z nas potrafi podać definicję onboardingu, wymienić aspekty, które nowy pracownik powinien poznać, aby jak najszybciej być gotowym do efektywnej pracy: obowiązkowe szkolenia, trochę o kulturze, misji i wartościach firmy, potem spotkanie z szefem i przybliżenie zadań i celów, a na koniec spotkanie z zespołem (wirtualne lub fizyczne). Jeszcze tylko sprzęt i uff... pracownik jest wdrożony. Resztę pozna, gdy już zacznie pracę, czyli klasyczne rozpoznanie bojem. Kiedyś po dołączeniu do jednej z firm po tygodniu usłyszałam, że skończył się mój tydzień miodowy i mogę zacząć pracę. W efekcie nie miałam nawet czasu na wykonanie wszystkich osiemnastu obowiązkowych szkoleń elektronicznych, a widmo ich realizacji ciągnęło się za mną miesiącami. Czyli jeszcze dobrze nie zaczęłam, a już byłam zestresowana, że zalegam z moimi obowiązkami.

