Kultura always on
Pułapka ciągłej dostępności
Gotowość do pozostawania w stałym kontakcie z pracą przez lata była traktowana jako dowód zaangażowania i odpowiedzialności. Dziś coraz częściej okazuje się jednak, że może być także sygnałem problemu. Kultura always on sprawia, że pracownicy pozostają mentalnie w pracy nawet wtedy, gdy formalnie ją zakończyli – po godzinach, w weekendy, a nierzadko także podczas urlopu. To zjawisko staje się jednym z najważniejszych wyzwań dla działów HR i liderów organizacji.


Ewa Walenda
Redaktor naczelna
Jeszcze kilka lat temu elastyczna praca była przedstawiana jako symbol nowoczesności i większej autonomii. Miała zwiększać komfort pracowników, poprawiać wellbeing i pozwalać lepiej zarządzać czasem. Tymczasem coraz więcej danych pokazuje, że cyfrowa elastyczność przekształciła się w kulturę permanentnej dostępności. Wielu pracowników kończy pracę dopiero wtedy, gdy odpowie na wiadomości, ale ten moment często nigdy nie nadchodzi. Służbowe maile pojawiają się już wcześnie rano, a kończą wieczorem. Trafiają do pracowników w weekendy i na urlopie. Tak rodzi się kultura always on – model funkcjonowania, w którym pracownik nie musi być fizycznie przy biurku, aby pozostawać pod presją ciągłej gotowości do reakcji.
Organizacje przez długi czas mogą nie dostrzegać kosztów takiego sposobu pracy. Wręcz przeciwnie – początkowo wygląda on jak przejaw wysokiego zaangażowania i efektywności. Pracownicy szybko odpowiadają, są stale dostępni, uczestniczą w wielu spotkaniach i reagują niemal natychmiast na potrzeby organizacji. Dopiero z czasem ujawniają się konsekwencje: przeciążenie poznawcze, trudności z koncentracją, spadek jakości pracy, większa liczba błędów, zmęczenie psychiczne i wypalenie zawodowe. Stała gotowość do działania zaczyna obniżać efektywność, którą miała pierwotnie wspierać.

