Historii jest wiele
Wierzę, że to pojedyncze opowieści o zwykłych ludziach pozwalają najlepiej dostrzec szerszy obraz wojny, okupacji i Powstania Warszawskiego

Z Sylwią Winnik rozmawia Zofia Brzezińska
Pani najnowszy reportaż historyczny „Sanitariuszki. Miłość i śmierć w Powstaniu Warszawskim” trafił na półki księgarń, chociaż można odnieść wrażenie, że o tej historii powiedziano i napisano już wszystko. Co według pani wciąż pozostaje niedopowiedziane?

Sylwia Winnik, autorka wielu publikacji poświęconych tematyce II wojny światowej, w tym nowego reportażu „Sanitariuszki. Miłość i śmierć w Powstaniu Warszawskim”
Sylwia Winnik, autorka wielu publikacji poświęconych tematyce II wojny światowej, w tym nowego reportażu „Sanitariuszki. Miłość i śmierć w Powstaniu Warszawskim”
Bardzo ważnym aspektem pisania o wojnie jest to, by starać się znaleźć nową perspektywę. Zawsze stawiam sobie za cel znalezienie takiego zagadnienia, które nie zostało zbadane dokładnie, pozostawia jeszcze jakieś pytania, na które chcę znaleźć odpowiedź. Aż do 1988 r. pomijano rolę sanitariuszek, a jeśli już pojawiała się o nich wzmianka, to jedynie w przypisie. Można więc uznać, że choć miały ogromny wpływ na przebieg powstania, kondycję powstańców, ale też cywili, były odpowiedzialne za życie ludzi i wykonały swoją pracę na najwyższym poziomie odwagi i ryzyka, to pozostawały zapomniane w literaturze. Dopiero później zaczęto o nich mówić. Bardzo zależało mi na tym, by oddać im głos. Wychodzę też z założenia, że takie publikacje jak moja mają się stać motywacją do zgłębienia tematu, bowiem historii sanitariuszek jest wiele. A muszę dodać, że są to historie wzruszające i mrożące krew w żyłach jednocześnie.


