ICE otwiera nowe fronty
Gdy uwagę Amerykanów przykuwały rosnące ceny paliw, wzmocniona tysiącami nowych rekrutów ICE po cichu nasiliła polowania na imigrantów

Po tym, jak w styczniu 2026 r. agenci federalni zastrzelili dwóch Amerykanów podczas operacji deportacyjnej w Minnesocie, administracja stonowała przekaz i zrezygnowała z epatowania obrazami brutalności wobec imigrantów. Z kont społecznościowych Białego Domu zniknęły nagrania batalionów paradujących po ulicach w bojowym rynsztunku. Wraz z dymisją Kristi Noem – która jako jedna z nielicznych zapłaciła polityczną cenę za bezwzględne taktyki ICE – skończyły się pokazowe naloty i pościgi opancerzonymi SUV-ami przypominające sceny z produkcyjniaków kina akcji. – Moim celem jest to, żebyśmy za sześć miesięcy nie byli codziennie na czołówkach portali informacyjnych – powiedział w marcu na przesłuchaniu przed senacką komisją Markwayne Mullin, nominowany na nowego szefa Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego, odpowiedzialny za gładki przebieg ofensywy antyimigracyjnej.
Nowe kierownictwo okroiło propagandową oprawę, ale kurs się nie zmienił. Gdy uwagę Amerykanów przykuwały rosnące ceny paliw wywołane wojną z Iranem, wzmocniona tysiącami nowych rekrutów ICE po cichu podkręciła tempo aresztowań. Po miesiącach milczenia agencja opublikowała niedawno dane, z których wynika, że w czerwcu zgarnęła najwięcej cudzoziemców od początku kadencji: ok. 40 tys., czyli ponad 1,3 tys. dziennie. Wbrew narracji o ściganiu „imigranckich kryminalistów” ogromna większość zatrzymanych nie ma na koncie żadnego przestępstwa. Niewykluczone, że w lipcu padnie kolejny rekord – w pierwszych dwóch tygodniach dobowa liczba aresztowań zbliżała się do 1,5 tys. To jednak nadal nie zadowala Białego Domu. Nieoficjalnie mówi się, że prezydent i jego doradcy naciskają, by agenci umieszczali w


