Amerykańskie cła, rozdział trzeci
Ze wszystkich celów, jakie Donald Trump zamierzał osiągnąć dzięki podniesieniu ceł, realny wydaje się tylko jeden. I to najbardziej prozaiczny: w budżecie pojawią się dodatkowe pieniądze

Trójka to kluczowa liczba w ekonomicznym programie prezydenta Donalda Trumpa. Gdy po wygranych wyborach miliarder wprowadzał się do Białego Domu, obiecywał Amerykanom, że wzrost gospodarczy wzrośnie do 3 proc., wydobycie ropy naftowej zwiększy się o 3 mln baryłek dziennie, zaś deficyt federalny spadnie do 3 proc. PKB. Półtora roku rządów to zbyt krótki okres, by móc pisać o fiasku ekonomicznych celów Trumpa, lecz do żadnej z deklarowanych „trójek” amerykańska gospodarka nie przybliżyła się w znaczący sposób.
Te same 18 miesięcy wystarczyło jednak, żeby Trump wprowadził już trzeci zestaw ceł, które mają ochronić miejscowych producentów przed, jak twierdzi, nieuczciwą konkurencją z zagranicy. Ale tak samo jak w przypadku innych obszarów gospodarki, także na tym polu sukcesy prezydenta są wątpliwe.


