Nie będziemy PiS-em z Temu
Jarosław Kaczyński popełnił błąd. Interes jednej frakcji stał się ważniejszy od długofalowej strategii politycznej. Skoro niemała część wyborców od nas odchodzi, to może trzeba odrobinę się zmienić?
Z Marcinem Horałą rozmawia Marcin Fijołek, Polsat
Jaki jest stan pana licznika w partii?

Marcin Horała, poseł, członek klubu Rozwój Plus. Wiceszef resortów infrastruktury oraz funduszy i polityki regionalnej w rządzie Mateusza Morawieckiego. W latach 2019–2023 pełnomocnik rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego
Marcin Horała, poseł, członek klubu Rozwój Plus. Wiceszef resortów infrastruktury oraz funduszy i polityki regionalnej w rządzie Mateusza Morawieckiego. W latach 2019–2023 pełnomocnik rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego
22 lata. Przystąpiłem do Prawa i Sprawiedliwości w 2004 r., po sromotnie przegranych przez partię wyborach do Parlamentu Europejskiego. Pamiętam to dobrze i ze szczegółami, bo wtedy się też ożeniłem.
Nie chcę być złym prorokiem...
W małżeństwie wszystko w porządku, tutaj akurat jestem spokojny o brak niespodzianek (śmiech). Ale przyznam, że z partią też nie planowałem zmian.
Co się tak naprawdę stało, że poszliście na swoje?
Gdybym miał to analizować na chłodno, to postawiłbym tezę o tym, że wydarzył się pewien paradoks. Gdy rok temu PiS skręciło w prawo i zaostrzyło przekaz, na forach wewnętrznych mówiliśmy, że to błąd. Nie tylko w sensie tego, czego potrzebuje Polska, lecz także w kontekście skuteczności i zwiększania poparcia. Dzisiaj widzimy, że to nie działa. W PiS zwyciężyła diagnoza, że winni są defetyści, a skoro muru nie udało się przebić głową, trzeba zrobić większy rozbieg. Skoro nie zadziałała radykalizacja przekazu, trzeba go jeszcze bardziej zaostrzyć. Ci, którzy narzucili Prawu i Sprawiedliwości ten kurs, podejmują próbę ucieczki do przodu. Powiem obrazowo: skoro uczniowi w szkole nie poszedł sprawdzian i wraca do domu z jedynką w dzienniczku, to, bojąc się reakcji rodziców, podpala dom, bo dzięki temu nikt nie będzie mówił o ocenach. Dziś w PiS też podpalili dom, żeby nie mówić o fiasku przyjętej rok temu strategii. Zanim wróci rozmowa na ten temat, będzie trzeba pozbierać się po naszym wyrzuceniu, przegrupować struktury partyjne, mianować nowych ludzi na nowe funkcje.


