Efektywność polityki personalnej w polskich przedsiębiorstwach według badań Saratoga HC Benchmarking PricewaterhouseCoopers (1)
Wskaźniki nie kłamią
Koniec HR! - wieszczyły nagłówki gazet sprzed pięciu lat. "Dział personalny w tradycyjnej formie może (...) zniknąć ze schematu organizacyjnego przedsiębiorstwa" - donosił magazyn CEO w 2005 roku1. Tymczasem to właśnie ostatnie pięć lat udowodniło nie tylko potrzebę, ale wręcz konieczność istnienia i rozwoju działów zarządzania kapitałem ludzkim w przedsiębiorstwach. Czy haerowcy wykorzystali dobrą koniunkturę? Badania każą podchodzić do tej kwestii sceptycznie.
Paweł Dziechciarz
Autor jest menedżerem w Dziale Doradztwa Zarządzania Kapitałem Ludzkim PricewaterhouseCoopers. Posiada akredytację PwC Saratoga w zakresie pomiaru efektywności funkcji HR.
Kontakt:
pawel.dziechciarz@pl.pwc.com
W ciągu ostatnich pięciu lat rynek robił, co mógł, żeby dowieść konieczności inwestowania w działy personalne. Jeszcze w 2004 roku bezrobocie w Polsce przekraczało rekordowe 20 proc. (dla porównania - dzisiaj na Łotwie, która najciężej przechodzi kryzys ze wszystkich państw Unii Europejskiej, bezrobocie wzrosło do 18,4 proc.). W 2005 roku, tym samym, w którym ogłoszono koniec działów HR, rozpoczęła się największa fala wyjazdów w historii Polski. Emigracyjne tsunami wymiotło z kraju ponad 2 miliony ludzi w wieku produkcyjnym. Niemal z miesiąca na miesiąc zabrakło informatyków, inżynierów, drogowców, ekip remontowych, analityków, bankowców, farmaceutów, handlowców, księgowych. O pielęgniarkach i hydraulikach nie wspominając. Rekrutacja pracowników urosła do rangi jednego z istotniejszych wyzwań strategicznych w przedsiębiorstwach. Utrzymanie najlepszych stało się sztuką tajemną, dostępną dla nielicznych. Roszczenia płacowe wzmocniły rolę systemów motywacyjnych jako bufora przed nadmiernym rozdęciem stałych kosztów. Strategie firm zredukowane zostały do jednej nadrzędnej idei: ekspansja, rozwój, wzrost. Im szybciej i więcej - tym lepiej. A do ekspansji niezbędne są szkolenia. Obszar zarządzania ludźmi zalała niekontrolowana rzeka inwestycji. Już po trzech latach, w 2008 roku, stopa bezrobocia spadła do nienotowanego od 17 lat poziomu 8,8 proc. i wydawało się, że wciąż będzie spadać, drenując firmy z najlepszych specjalistów.


