Przegląd prasy zagranicznej
Przewaga chodzenia nad gadaniem
Niechęć pracowników do wyrażania swoich poglądów to problem nie ich, lecz kierownictwa - pisze Harald Freiberger w "Sueddeutsche Zeitung" z 12 kwietnia. Rezultat ankiety przeprowadzonej w liczącym 50 tys. pracowników koncernie technologicznym był porażający dla szefa. Co drugi zatrudniony uważał, że najlepiej jest trzymać język za zębami. Kto otwarcie mówi przełożonym o problemach w firmie, musi liczyć się z osobistymi konsekwencjami.
Ankieta do tego stopnia zaniepokoiła głównego dyrektora, że postanowił zbadać, jak mogło dojść do tego, że w firmowej kulturze zakorzeniło się tego rodzaju chowanie głowy w piasek. Dogłębnym zbadaniem przyczyn zajęło się dwoje ekspertów ds. problemów organizacji, James Detert i Linda Trevio. Przeprowadzili oni wyczerpujące rozmowy ze 100 pracownikami czterech zakładów koncernu, a wnioski przedstawili w raporcie opublikowanym w fachowym czasopiśmie "Organisation Science". Konkluzje są raczej gorzkie, gdyż pokazują, że kierownicze kadry nie mają pojęcia o prostych rzeczach.
Należałoby sądzić, że w zakresie psychologii i socjologii organizacji ludzkość poczyniła już jeden, dwa kroki naprzód. Zwykły pracownik może odgrywać ważną rolę w swojej firmie, jeśli uda się w pełni wykorzystać jego zdolności. Rzecz wydaje się całkiem logiczna: zatrudniony cieszy się, kiedy może wnosić swój wkład do pomyślności organizacji, jego dokonania są odpowiednio honorowane, a firma wyciąga korzyści z kreatywności zatrudnionych. Niestety, w rzeczywistości dzieje się tak raczej rzadko, gdyż na przeszkodzie stoi pewien problem związany ze sposobem zarządzania. Pracownicy dają za wygraną, kierując się logiką: "Ten na górze wie wszystko lepiej i robi, co chce".
Amerykańscy naukowcy opisują, jak do tego dochodzi. Zaczyna się już od podstawowych spraw. Na ogół przełożeni zapraszają pracowników do swojego biura, kiedy chcą omówić z nimi jakiś problem. Tym samym zaprzepaszczona zostaje pierwsza szansa na partnerską rozmowę z podwładnymi i wysłuchanie ich szczerej opinii. Dużo lepsza jest metoda - przechadzania się po firmie i po prostu pytania pracowników, jak się sprawy mają i czy wszystko jest jasne (a jeśli jest inaczej, nie kwalifikowanie ich z góry, lecz ewentualne oferowanie pomocy).

