Jak edukować zgodnie z aktualnymi potrzebami rynku pracy?
Armia bezrobotnych magistrów
Jakich kompetencji oczekują pracodawcy i dlaczego nie mogą ich odnaleźć u rekrutowanych kandydatów do pracy? Czy potrafimy działać zespołowo i skutecznie, łącząc siły (ministerstwa zajmujące się edukacją, pracodawcy, uczelnie, szkoły, agencje doradztwa personalnego)? Pokuśmy się o syntetyczną diagnozę aktualnej sytuacji dotyczącej edukacji dla potrzeb biznesu.
Wiele się mówi i pisze na temat jakości kształcenia zarówno na poziomie wyższej uczelni, jak i w średnich szkołach ogólnokształcących, technikach czy też szkolnictwie zawodowym. Z powszechnych informacji wyłania się dość katastroficzny obraz jakości kształcenia absolwentów. Podkreśla się brak dopasowania kompetencji do aktualnych potrzeb i wymagań konkurencyjnego rynku pracy.
Absolwenci bez pracy
Młodzi ludzie, kończąc szkoły średnie różnego typu i poziomu, gremialnie udają się w mury uczelni zarówno państwowych, jak i prywatnych (co drugi absolwent wybiera studia) o bardzo zróżnicowanym poziomie nauczania. Oczywiste jest, że takiej armii magistrów rynek pracy nie może wchłonąć, pogłębia się więc frustracja odrzuconych, bezrobotnych absolwentów. Z drugiej strony, pracodawcy twierdzą, że młodzi ludzie po skończonych studiach przychodzą do nich nieprzygotowani do współczesnych wyzwań rynkowych i ich kompetencje, zarówno zawodowe, jak i społeczne, zupełnie nie odpowiadają potrzebom określonym na stanowiskach. Za dużo wykształciliśmy humanistów (łatwiej, taniej i szybciej), za mało natomiast wysokiej klasy specjalistów z wiedzą inżynieryjno-techniczną, umiejętnościami społecznymi i interpersonalnymi, a także znajomością języków obcych w stopniu zaawansowanym. Rynek jest najlepszym weryfikatorem i potrzebuje określonej liczby dobrych humanistów i kompetentnych inżynierów. Nie oznacza to jednak, że każdy inżynier znajdzie pracę, a magister kierunków humanistycznych jej nie dostanie.

