Czyli o sztuce budowania porozumienia
Mówisz językiem szakala czy żyrafy?
W każdym z nas jest coś z żyrafy i szakala. W codziennych rozmowach - zawodowych, rodzinnych czy towarzyskich - posługujemy się językami symbolizowanymi właśnie przez te zwierzęta. Co to oznacza dla nas i naszych relacji? Jak, mając tego świadomość, budować porozumienie nawet w trudnych sytuacjach?
W codziennym natłoku obowiązków, tych zawodowych czy domowych, łatwo o nieporozumienie lub sprzeczkę. Gdy dochodzi do spięcia, trudno o wzajemne wysłuchanie i zrozumienie. Jeśli zamiast rozmowy o potrzebach i rozwiązaniach pojawiają się krytyczne oceny w stylu: "Jesteś niepoważny", zarzuty: "nie obchodzi cię to, co ja myślę", naciski: "musisz zrozumieć..." - to znaczy, że do głosu dochodzi szakal. Sprawdźmy na przykładzie, jak działa ten drapieżnik w warunkach biznesowych.
Szakal w akcji
Pracownik, któremu przełożony dziękuje za wykonaną pracę, mówi: "Wiesz, z tych podziękowań, to dla mnie nic nie wynika, bo kieszenie mam ciągle puste. To nie pierwszy raz, więc może rozważyłbyś dla mnie jakąś podwyżkę lub premię? Życie jest coraz droższe, a moje wynagrodzenie stoi w miejscu". W odpowiedzi od przełożonego może usłyszeć: "Uważasz, że wiesz już wszystko? Dzisiaj podwyżka, jutro awans? Tu nie ma miejsca na dwóch kierowników! Ja w twoim wieku nie myślałem o szybkiej karierze. Gdy zrobisz coś naprawdę sensownego, to możemy porozmawiać, a teraz powinieneś się przede wszystkim uczyć. Musisz zrozumieć, że w tej firmie nie ma nic za darmo. Weź się do pracy".

