Metody zarządzania na potrzeby czasów
Rozmowa z dr. Grzegorzem Sobieckim, do niedawna prezesem firm zagranicznych i polskich oraz analitykiem strategii zarządzania

Jak Pan postrzega czas prawie półtorarocznego funkcjonowania biznesu w warunkach determinowanych pandemią?
Powiedziałbym, że to wymuszony eksperyment w zarządzaniu, który przyszedł nagle i wciąż nie do końca wiadomo, kiedy się skończy. Ten eksperyment ma swoje wymiary wspólne dla wszystkich menedżerów: powszechność, długotrwałość, nieuchronność, dotkliwość i zaskoczenie, zasięg i niepewność. Powszechność oznacza globalny i lokalny charakter, wpływa więc na powiązanie firm i gospodarek z dostawcami i nabywcami w kraju i na świecie. Z tym wiąże się długotrwałość i dopóki kryzys nie zostanie opanowany w skali globalnej, dopóty będzie wywołać poczucie zagrożenia. Nieuchronność oznacza, że ryzykowna może być taktyka na przeczekanie – w codziennym i strategicznym zarządzaniu trzeba wypracować nowe metody pracy. Z kolei zaskoczenie i dotkliwość kryzysu utrudniają transformację metod zarządzania.
Dlaczego?
Bo zmienność powoduje, że metody i procesy doskonalone przez lata nie całkiem sprawdzają się w nowej sytuacji, nauka nie wypracowała nowych standardów, które zastąpiłyby te dotychczas obowiązujące, a zastana infrastruktura operacyjna, czyli zasoby oraz ludzie i ich kompetencje niekoniecznie zapewniają elastyczność i zastosowanie nowych modeli zarządzania. Taka sytuacja, rodząc niepewności, może sprzyjać ucieczce w znaną niszę emocjonalną.
Na czym ta reakcja polega?
Na utrwaleniu swoich metod zarządczych, nawet jeżeli są nieefektywne w wyniku wyżej opisanych okoliczności. Uważam, że takie podejście dotyka menedżerów na każdym szczeblu zarządzania zarówno gospodarki (na poziomie makro), jak


