Zwolnij tempo
URLOP nie za wszelką cenę
Okres urlopowy w pełni, jednak nie dla wszystkich wakacje to czas prawdziwego relaksu, wielu wypoczywającym towarzyszy niepokój związany z nieobecnością w biurze. To pokłosie kultury organizacyjnej gloryfikującej pracę po godzinach, nieustannego bycia zajętym. Takie podejście nie odeszło całkiem do lamusa, jednak zmiany na rynku pracy, rozwój wiedzy o zdrowiu psychicznym i rosnąca świadomość skutków wypalenia zawodowego sprawiają, że odpoczynek przestaje być traktowany jak niedostępny luksus.


Anna Włudarczyk
Redaktorka magazynu „Personel i Zarządzanie”. Od wielu lat pisze o branży HRM w Polsce.
W tradycyjnej kulturze korporacyjnej odpoczynek bywał kojarzony z lenistwem lub brakiem ambicji. Liderzy, którzy nieustannie pracowali, byli uznawani za bardziej zaangażowanych i lojalnych. W takim środowisku urlop czy czas wolny od pracy postrzegano jako wyróżnienie dla nielicznych, np. tych, którzy na to zasłużyli intensywną pracą. Dla pokolenia dzisiejszych 50-latków, których rozwój kariery zawodowej przypadał na początek lat 2000, praca była nobilitacją, sensem życia. Jeśli długo i ciężko pracuję, to znaczy, że jestem potrzebny, cieszę się prestiżem i uznaniem. Bez względu na cenę, jaką trzeba za takie zaangażowanie zapłacić. W wielu przypadkach ta cena okazywała się bardzo wysoka, i nie chodzi tu o wypalenie zawodowe, ale o zły stan zdrowia, nierzadko z konsekwencjami uniemożliwiającymi normalne funkcjonowanie.

