Zwolnij tempo
Relaks nie jest dla słabych
Wyobraź sobie, że siedzisz z kubkiem ulubionej herbaty, czujesz bryzę morską, przymykasz oczy, czując promienie słońca na twarzy i… nie masz wyrzutów sumienia. W twojej głowie nie pędzi pendolino tematów, kamieni milowych i zadań, które czekają w kolejce do pilnej realizacji, telefon służbowy milczy. Brzmi jak science fiction? W świecie liderów odpoczynek to często temat tabu, a relaks – luksus, na który prawdziwy przywódca nie może sobie pozwolić. Uważam, że to już najwyższy czas, abyśmy przestali się oszukiwać i zaczęli zadawać niewygodne pytania dotyczące relaksu – przede wszystkim sobie.


Dorota Dublanka
Dyrektorka zarządzająca, dyrektorka Departamentu Zasobów Ludzkich i Organizacji w KIR
Wszyscy wpadamy w pułapkę pozornego odpoczynku i zapewne nie tylko mnie zdarzało się zabierać służbowy komputer na urlop (chociaż dzisiaj wystarczy tylko telefon, aby być w pełni połączonym z ekosystemem pracy). Należę do pokolenia, które definiowało się dzięki pracy. Ważne były dla nas nazwy stanowisk, awanse, ale nie ilość czasu spędzanego w pracy i nasze zmęczenie. Tak żyłam w pułapce zapracowania, jako kobieta walczyłam z syndromem oszusta, spędzałam wiele godzin w biurze (na początku mojej kariery nie było pracy zdalnej i laptopów). Wiele osób postępowało podobnie, bo takie - wydawało nam się - były oczekiwania rynku, liczyliśmy na docenienie lub chcieliśmy zachować pracę, aby utrzymać rodzinę (ważna motywacja w latach recesji i dużego bezrobocia, o którym już zapomnieliśmy). Pracodawcy zaś, oferując nam kolejne szczeble kariery, oczekiwali w zamian więcej i więcej…

