Długa droga ku zagładzie
Najlepsze okręty rosyjskiej Floty Bałtyckiej pokonały 18 tys. mil morskich, o mały włos nie wywołując kilku wojen. Ich rejs zakończył się nieuchronną egzekucją pod Cuszimą

Rosyjska „operacja specjalna” w Ukrainie miała się zakończyć po tygodniu. Przynajmniej tak wynika z kremlowskich dokumentów, pozyskanych przez zachodnie wywiady. Napaść zamieniła się jednak w trwającą już piąty rok wojnę na pełną skalę. Z każdym kolejnym miesiącem słabości Rosji są coraz bardziej widoczne. Podobnie jak przed 120 laty, gdy konflikt z Japonią obnażył kruche fundamenty imperium Romanowów. Najbardziej kompromitującym epizodem stały się zmagania II Eskadry Floty Bałtyckiej.
Ambitny admirał
„Ponieważ czas naglił, car Mikołaj II zwołał w dniu 23 sierpnia 1904 r. w Peterhofie poufną naradę z udziałem wielkich książąt Aleksieja Aleksandrowicza i Aleksandra Michajłowicza, tytularnego ministra marynarki (de facto kierownika resortu) wiceadm. Fiodora Awiełana, szefa Sztabu Głównego Marynarki Wojennej kontradm. Rożestwienskiego, ministra wojny generała Wiktora Sacharowa, ministra spraw zagranicznych Władimira Lamsdorffa i ministra finansów Władimira Kokowcowa” – pisze w książce „Rosyjska flota wojenna na Bałtyku w latach 1905–1917” Marek Herma. Monarcha zapytał zgromadzonych, czy należy posłać okręty Floty Bałtyckiej z odsieczą dla Port Arthur, kluczową bazę rosyjskiej marynarki wojennej na Pacyfiku. W nocy z 8 na 9 lutego 1904 r. zaatakowały ją japońskie torpedowce, poważnie uszkadzając dwa pancerniki i jeden krążownik pancernopokładowy. Admirał Heihachirō Tōgō rozpoczął następnie blokadę morską.

