Ofiara własnego sukcesu (1)
Poszukiwanie usprawnień i innowacji poprzez zamieszczanie skrzynek na pomysły pracowników kojarzy się głównie z programami usprawnień produkcji w takich firmach, jak np. Toyota. Tymczasem również firmom usługowym z sektora finansowego zależy na angażowaniu ludzi w tego typu działania.
Paweł Berłowski
Autor jest współpracownikiem "Personelu i Zarządzania".
KONTAKT:
pawel.berlowski@interia.pl
W kwietniu 2005 r. w Banku X zaczęto oficjalnie mówić o programie innowacji, którego pomysłodawcą był młody pracownik banku. Uważał on, że ukierunkowanie banku na innowacje może skutecznie pomóc w uzyskaniu trwałej przewagi na bardzo konkurencyjnym rynku. Swoim pomysłem zaraził on kilku entuzjastów w banku, którzy od tej pory współtworzyli komórkę odpowiedzialną za rozwój innowacyjności banku.
Od wieków banki szukały sposobu, aby być lepszymi od innych. Tradycyjne konkurowały ceną i jakością obsługi klienta, co zaowocowało minimalnymi różnicami w prezentowanych przez nie ofertach. Dotychczas Bank X stosował tradycyjne podejście do wyszukiwania i wprowadzania ulepszeń. Badano potrzeby klientów, monitorowano jakość obsługi i szukano możliwości zarobku w optymalizacji procesów biznesowych. Każdy departament szukał sposobów na poprawę w swoim obszarze funkcjonowania. Marketing śledził ruchy konkurencji, departamenty odpowiedzialne za sprzedaż poszukiwały nowych sposobów na dotarcie z ofertą do klienta, a zespoły obsługujące obieg dokumentów optymalizowały związane z tym procesy.
Celem powołanego projektu było aktywne włączenie wszystkich pracowników Banku X w poszukiwanie innowacji oraz skrócenie i uproszczenie obecnego procesu zbierania pomysłów w organizacji. W tym przypadku dopływ nowych rozwiązań już nie miał "iść" od departamentu do departamentu, a bezpośrednio od pomysłodawcy do końcowego odbiorcy odpowiedzialnego za wdrożenia pomysłów. Cały proces miał być kontrolowany i wspierany przez Centrum Innowacji.


