Urlop szkodzi
Większość z nas odlicza najpierw tygodnie, potem niemal godziny do upragnionego urlopu. Snujemy plany, cieszymy się na odpoczynek, żyjemy nadchodzącymi wakacjami. Urlop jednak kończy się szybciej, niż byśmy sobie tego życzyli. Mówimy, że był za krótki, że nie zdążyliśmy tak naprawdę wypocząć, że gdybyśmy mieli jeszcze tydzień... Przeglądając wyniki badań prowadzonych w Polsce i na świecie, można dojść do wniosku, że urlop nam szkodzi. Prawie połowa z ponad 6 tys. zapytanych Polaków deklaruje, że po powrocie z urlopu nie potrafi odnaleźć się w pracy przez kilka dni. Zgłaszamy rozleniwienie, spadek nastroju, brakuje nam energii, jesteśmy rozdrażnieni, mamy kłopoty z koncentracją oraz ze snem. Najgorzej jest oczywiście pierwszego dnia, gdy myślami jesteśmy jeszcze daleko od naszego miejsca pracy. 30 proc. badanych deklarowało, że mają problemy z podjęciem swoich standardowych obowiązków pierwszego dnia po urlopie. Psychologowie diagnozują taki stan jako depresja pourlopowa (syndrom post-holiday spleen). Zjawisko nosi też nazwę stresu pourlopowego. Objawy są podobne jak w depresji klinicznej. To, co odróżnia ten stan od ciężkiej choroby, to ich natężenie. Z powakacyjną chandrą zmaga się 60 proc. Hiszpanów oraz 76 proc. Brytyjczyków. Pourlopowa depresja trwa od trzech do siedmiu dni - wtedy też wydajność wzrasta do 80 proc. Jednak do pełnej formy wracamy dopiero po trzech tygodniach. Badania przeprowadzone na Uniwersytecie Stanowym Washington pokazują, że wydajność przeciętnego Amerykanina tuż po powrocie z urlopu spada do poziomu 40 proc. tej sprzed wyjazdu. Po kolejnych siedmiu dniach wzrasta do 80 proc. i dopiero w trzecim tygodniu skacze do poziomu 110 proc. wydajności sprzed wypoczynku. Średnia efektywność pracy w trzech pourlopowych tygodniach wynosi więc zaledwie 75 proc. tej sprzed wyjazdu.

