Czyli prowokatywność w biznesie
Diabelskie gierki
Prowokatywność - pełne humoru, zaczepne, bezpośrednie, budzące emocje podejście do pracy z ludźmi. Czy jest to nowa moda, czy sensowna koncepcja do zastosowania w biznesie? Skąd bierze się jej skuteczność? Jakie efekty przynosi? Jakie zagrożenia może powodować? I przede wszystkim, kiedy można ją stosować w biznesie?
Prowokatywność jako spójna metoda pracy z ludźmi wywodzi się z terapii prowokatywnej Franka Farrelly’ego i ma swoje początki w latach 60 XX wieku. Zachowania Farrelly’ego w odniesieniu do klasycznych terapii były co najmniej dziwne. Postępował w swojej pracy jak adwokat diabła: namawiał klienta do tego, by był jeszcze bardziej znudzony, leniwy, wychwalał korzyści płynące z jego dysfunkcji, przerysowywał jego bezradność w kontakcie ze światem, niemożność społecznego odnalezienia się. I tym zachowaniem osiągał niezwykłe efekty tam, gdzie inni dawno już się poddawali. W efekcie terapii pacjenci zaczynali być bardziej samodzielni, odpowiedzialni, zmotywowani, zmieniali swoje postawy. I to na trwałe.
Sedno prowokatywności nie tkwi w samej prowokacji, ale zupełnie gdzie indziej. Podstawą jest pozytywna relacja z klientem oparta na życzliwości, akceptacji, humorze.
Jak tak można?
W pierwszym kontakcie z prowokatywnością najwięcej kontrowersji budzi pytanie: jak tak można? Okazuje się, że można, ponieważ sedno tej metody nie tkwi w samej prowokacji, ale zupełnie gdzie indziej. Podstawą jest pozytywna relacja z klientem oparta na życzliwości, akceptacji, humorze.

