Kinoteka HR człowieka czyli krew, pot i łzy
Rozmowa Piotra Sierocińskiego, właściciela firmy ceHR, z Leszkiem Mellibrudą, psychologiem społecznym i biznesu, o inspiracjach dla HR-owców, jakie płyną z twórczości filmowej.

P.S.: Panie Leszku, czy oglądał Pan kiedyś jakiś film akcji zaczynający się morderczym treningiem żołnierzy, w którym najczęściej sadystyczny sierżant wyciska ostatnie poty z rekrutów, by na koniec uformować z tych safanduł prawdziwych bohaterów, którzy brawurowo ratują swój kraj lub wręcz całą ludzkość?
L.M.: Oj, sporo tego było. Czy dziś rozmawiamy o kinie akcji kategorii B?
P.S.: Otóż nie, porozmawiamy o bardzo ciekawym filmie, bo jednocześnie niskobudżetowym i oscarowym, którego głównym bohaterem jest… muzyka, a konkretnie jazz. A ten mój wstęp jest tylko po to, by spróbował Pan już na początku naszej rozmowy opisać swoisty archetyp takiego „sierżanta-tresera” oraz jak się on ma do współczesnych teorii nauczania, od szczurów Skinnera zaczynając, a na najnowszych badaniach w tym zakresie kończąc.
L.M.: Tresura to głównie działania mające na celu modyfikowanie zachowań z wykorzystaniem metod warunkowania, a więc budowanie reakcji odruchowych bazujących na nagrodach lub karach. Zasadą ogólną jest to, że zachowania nagradzane zostaną powtórzone, a zachowania karane (czy też wygaszane) będą występować z coraz mniejszym prawdopodobieństwem. Ale to klasyczne podejście, w dużym stopniu mało aktualne współcześnie w tresurze zwierząt. Każdy szanujący się behawiorysta (dawniej mówiono treser) posługuje się dzisiaj głównie warunkowaniem instrumentalnym (tak, tym od Skinnera) i dobrze zna koncepcję „Kwadratu wzmocnień”, gdzie kara może być pozytywna (właściwa, klasyczny Punishment) i negatywna (przez pozbawienie czegoś przyjemnego). Podobnie jak i wzmocnienie może być pozytywne (gdy dodajemy do środowiska np. psa coś przyjemnego) oraz negatywne (gdy odejmujemy jakiś bodziec awersyjny, nieprzyjemny dla zwierzęcia).
P.S.: No dobrze – to ja już cofam tego tresera. Wróćmy do nauczania

