czyli jak zabezpieczać dane na nośnikach, aby nie dostały się w nieodpowiednie ręce
Sezamie, nie otwieraj się!
Kto przyzna się, że zgubił telefon komórkowy, a w nim zapisany PIN do karty płatniczej? Albo że w niepowołane ręce trafiła lista klientów banku? Jak udowodniły ostatnio nagłaśniane przypadki ujawnienia bądź rozpowszechnienia ważnych informacji, problem nieodpowiedniego ich zabezpieczenia jest powszechny. Jednak to tylko jedna strona zjawiska. Po drugiej jest wygoda oraz przydatność przenośnych magazynów danych. Wiele osób nie wyobraża sobie dziś bez nich swojego zawodowego czy prywatnego życia. Skoro nie możemy się bez nich obejść, to co zrobić, żeby korzystanie z nich było bezpieczne?
Henryk Chorążewski
Autor jest dziennikarzem radiowym i prasowym, interesuje się nowymi technologiami i ich praktycznym wykorzystaniem. Zajmuje się także rynkiem pracy, mediami i public relations.
Kontakt:
hchorazewski@publicrelations.pl
Przechodzeń znajduje na ulicy 4 tys. dokumentów z prokuratur w Pruszkowie, Warszawie i Rzeszowie oraz prywatne zdjęcia i informacje, które zapisano na niezabezpieczonej pamięci USB. Mieszkaniec Nowej Zelandii kupuje odtwarzacz MP3 z danymi należącymi do żołnierza armii Stanów Zjednoczonych. Pracownik firmy Atos Origin, która obsługuje brytyjski serwis Government Gateway, gubi przed restauracją pamięć USB z danymi 12 milionów osób rozliczających się z fiskusem przez Internet. W Niemczech na ulicy znaleziono pamięć USB z danymi 17 milionów klientów Deutsche Telekom. To tylko niektóre, nagłośnione, medialnie zdarzenia, których bohaterami były pamięci USB i inne nośniki danych. Liczba wszystkich, równie wstrząsających, przypadków zagubienia danych, do których nikt się nie przyznał, jest nieznana, ale zapewne niemała. W jaki zatem sposób zabezpieczać dane, aby nie dostały się w niepowołane ręce?


