Demografia wyzwaniem dla polskich działów HR
Czasy pokoleniowych zmian
Świadomość fatalnego trendu demograficznego, jaki ma miejsce w Polsce od lat 90. ubiegłego wieku, z trudnością trafia do pracodawców. Starają się oni nie zauważać tego problemu lub go bagatelizować. Niestety taka postawa nie przyczynia się do rozwiązania problemów, jakie polska demografia szykuje w nadchodzących latach firmom i ich działom personalnym.
71 proc. badanych twierdzi, że młodzi menedżerowie wolą zatrudniać do zespołu osoby w wieku 25-35 lat, ponieważ ich zdaniem są one bardziej wydajne, a 63 proc., że menedżerowie wolą zatrudniać młodych ludzi, ponieważ przedstawiciele pokolenia 55+ nie pasują do zespołu.
Niepokojące dane demograficzne zarówno przez rządzących kolejnych ekip, jak i media są traktowane po macoszemu, choćby w porównaniu z tematami związanymi z wchodzeniem na rynek pracy pokolenia Y (milenialsów). Milenialsi to temat niewątpliwie bardziej chwytliwy, kojarzący się z kolorowymi reklamami na plaży, internetem oraz nowoczesnością.
To idzie młodość!
W powodzi wypowiedzi medialnych na temat tej grupy wiekowej, zgrabnie pomija się kilka podstawowych faktów. Po pierwsze, bezkrytycznie przyjmuje się dla jej określenia definicje amerykańskie (lata urodzenia 1980-1995 lub 2000), nie zastanawiając się nad tym, że dla określenia postaw i zachowań danej grupy ważniejsze od roku urodzenia są okoliczności, w jakich się oni wychowali. Tymczasem lata 80. i 90. ubiegłego wieku w Polsce różniły się od siebie diametralnie. To odbiło się głęboko na psychice i mentalności ludzi, którzy w tym czasie dorastali i poznawali świat wokół siebie.

