Sukces zwykle żyje krótko
Rozmowa z Iwoną Guzowską, wielokrotną mistrzynią Polski, Europy i świata w kick-boxingu i boksie, o miłości do sportów walki, pasji, która daje radość z pracy, odwadze bycia sobą, sile kobiet i sukcesie, który szczęścia nie daje

Iwona Guzowska
Wielokrotna mistrzyni Polski, Europy i świata w kick-boxingu i boksie. Była posłanka na Sejm, autorka książki Najważniejsza decyzja. Obecnie tworzy projekt Power You, motywując do walki ze stresem, ograniczeniami i trudnymi emocjami. Korzystając z doświadczeń ze swojego życia i kariery sportowej, przekonuje, że bez względu na to, skąd startujemy i gdzie się znajdujemy, od nas zależy, jak będzie wyglądała reszta naszego życia. Swoje warsztaty i szkolenia motywacyjno-mentorskie z powodzeniem realizuje wśród przedsiębiorców, ale także sportowców. Prowadzi również cykl warsztatów "Kobieta jest siłą".
Jest Pani wielokrotną mistrzynią świata i Europy w kick-boxingu i boksie, czterokrotnie zdobyła Pani Puchar Świata, a także siedmiokrotne mistrzostwo Polski. To wielki sukces. Czy pragnienie sukcesu było dla Pani siłą napędową do działania?
Nie, nie marzyłam o sukcesie, to był raczej efekt uboczny mojej pasji. Oczywiście, jak zostałam mistrzynią świata po raz pierwszy, to mój apetyt na zwycięstwo od razu wzrósł i chciałam utrzymać się na szczycie jak najdłużej. Jednak sukces sam w sobie nigdy nie był dla mnie celem. Stał się wypadkową wielu czynników, efektem ubocznym miłości do sportów walki.
Nie pozostawała Pani wierna jednemu stylowi walki, to się zmieniało w trakcie kariery.
Wszystko zaczęło się od taekwondo. Pewnego dnia moja koleżanka zaprowadziła mnie na salę gimnastyczną, weszłam tam i zobaczyłam zawodników, którzy trenują. Zakochałam się, to była miłość od pierwszego wejrzenia. Jednak dosyć szybko musiałam z tego zrezygnować. W czasie walk byłam regularnie dyskwalifikowana, ponieważ zbyt często celnie trafiałam moje przeciwniczki, a one się przewracały na ringu. Dlatego wspólnie z trenerem zdecydowaliśmy, że zacznę trenować kick-boxing. Doskonale sobie radziłam w tej dyscyplinie, przyszły zwycięstwa, puchary Polski, Europy, świata. Osiągnęłam wiele. Decyzję o przejściu na boks zawodowy podejmowałam, będąc w pewnym sensie na zakręcie. To był wybór: albo kończę ze sportem, albo zdarzy się coś spektakularnego, coś, co pozwoli mi na osiągnięcie sukcesu, ale także na zarobienie pieniędzy. I taka możliwość się pojawiała.

