Co rozpala ogień na stosie wypalenia?
W ostatnich kilku latach – również na skutek zmian w środowisku pracy wynikających z pandemii – dużo mówi się o kondycji i zdrowiu psychicznym pracowników. Powszechnie wiadomo, że nie jest z tym najlepiej. Działy personalne z racji swojej roli w organizacji jako pierwsze są kierowane do podejmowania interwencji w tym obszarze. Nie jest to jednak proste, bo zjawisko wypalenia ma wielowymiarowy charakter, a wsparcie potrzebujących wymaga od liderów szczególnych kompetencji.

Wypalenie zawodowe nie jest wytworem ery pandemicznej. Bez wątpienia mamy do czynienia z kryzysem na wielu polach, także z akceleracją problemów związanych ze zdrowiem psychicznym, również w kontekście środowiska zawodowego. Syndrom wypalenia zawodowego zyskuje na popularności – to dobra strona kryzysu – przebił się do pozanaukowych dyskusji, stopniowo zdejmujemy z niego odium wstydu, zaczynamy otwarcie mówić o jego powszechności i zastanawiać się nad mechanizmami prewencji i wsparcia.
Uniwersalny syndrom
Zjawisko dotyczy nas wszystkich – liderów biznesu, osób odpowiedzialnych za politykę personalną, właścicieli firm, pracowników branż i stanowisk szczególnie narażonych, partnerów, przyjaciół, znajomych, wolontariuszy… Kontekst społeczny, zawodowy, rodzinny czy ekonomiczny mają wpływ



