Dalekowzroczność lidera
Rozmowa z Witoldem Molickim, prezesem zarządu Kaeser Kompressoren

Ile do przodu powinien patrzeć prezes?
Jak najdalej. Zależnie od tego, czy przyjmuje na siebie rolę menedżera czy lidera. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że menedżer robi rzeczy dobrze, a lider robi rzeczy dobre. Optymalne jest połączenie jednego i drugiego. Według mnie „czysty”, zarządzający menedżer wykonuje raczej zadania operacyjne - pilnuje ludzi, rozdziela pracę i tak dalej. Natomiast lider wchodzi na drzewo, rozgląda się, a następnie mówi: „Nie! Macie iść nie w tę stronę, tylko w tamtą”. Taki sposób działania nie musi być ściśle związany z firmową hierarchią. Zwykle wynika z mentalności danej osoby.
Jednak w Pana przypadku jest to związane również z pozycją w firmowej hierarchii.
W moim przypadku tak. Jednak można tego również nauczyć. Jeżeli wpoisz ludziom takie podejście, to zaczynają powoli funkcjonować w ten sposób, niezależnie od miejsca w firmowej hierarchii.
W takim razie co konkretnie Pan robi, mając tę umiejętność patrzenia daleko do przodu, by nauczyć jej inne osoby w firmie?
Po prostu pokazuję i uczę. Jeżeli ktoś przedstawia jakiś swój pomysł czy usprawnienie, to zwykle pytam: Dobra, a co będzie za dziesięć lat?.
Jak reagują pracownicy na tak odległą perspektywę?
Na początku jest szok. Reakcja typu: „A co mnie to obchodzi?”. Wtedy proponuję pracownikowi, żeby założył, hipotetycznie, że za dziesięć lat jeszcze będzie w tej firmie pracował (polski oddział Kaeser Kompressoren to firma, w której ludzie faktycznie pracują po kilkanaście i dwadzieścia kilka lat - przyp. A. Staroń). I pokazuję, że jeżeli dziś podejmie złą decyzję, to za dziesięć lat „spotka się” z jej konsekwencjami. Zachęcam do zastanowienia, co - pozytywnego i negatywnego - może się wydarzyć w związku z przedstawianym pomysłem

