Personel i Zarządzanie 6/2004 z 01.06.2004, str. 80
Data publikacji: 01.07.2018
Coaching czy dywanik?
Coaching pracowników stał się obecnie bardzo modny. Wielu menedżerów posiada już wiedzę na jego temat, wielu przeszło specjalistyczne szkolenia. Dlaczego zatem dzieje się tak, że w wielu firmach nadal jest on postrzegany jako wezwanie na dywanik? Jakie błędy mogą się zdarzyć przy jego wprowadzaniu? I jak ich uniknąć, by czerpać z korzyści jakie przynosi?
Czytelnik pyta
Niedawno zmieniłem firmę. Tak jak w poprzedniej firmie, tak i teraz kieruję kilkuosobowym zespołem. W poprzedniej firmie z sukcesem prowadziłem z moimi ludźmi rozmowy coachingowe. Wszyscy byliśmy do nich przyzwyczajeni, stanowiły one stały element funkcjonowania naszej firmy. Teraz, gdy rozpocząłem nową pracę, rozpocząłem również przeprowadzanie rozmów coachingowych. Moi pracownicy reagują jednak niechętnie, zwykle nie mają pomysłów na usprawnienie swojej pracy. Tak naprawdę część z nich fatalnie wykonuje swoją pracę i z pewnością mogliby ją ulepszyć, ale po prostu nie przedstawiają żadnych konstruktywnych pomysłów, czekając na to, że ja zaproponuję rozwiązanie każdego problemu. Wierzę w ideę coachingu. Sprawdziła mi się w poprzedniej firmie, ale tutaj nie wychodzi. Być może popełniam jakieś błędy, ale już sam nie wiem, gdzie tkwi problem...

