Wojna o talenty
Zarządzanie talentami przestało być modnym frazesem. Miernikiem inwestycji w firmowe talenty są ich wyniki biznesowe i skuteczność w pełnieniu funkcji menedżerskich. A ta sprawdza się na trudnym rynku. W jaki sposób wyłania się w spółkach tych najzdolniejszych pracowników? Czy są rzeczywiście hołubieni przez swoich szefów? Jaką ścieżkę kariery i możliwości rozwoju zawodowego oferują im pracodawcy?
Celem badania przeprowadzonego przez The Conference Board była diagnoza zarządzania talentami w działających w Polsce firmach. Ankietowani przedstawili swoją opinię na temat programów uruchamianych dla osób z największym potencjałem zawodowym.
W cenie są przede wszystkim specjaliści i kandydaci na menedżerów. Niestety, wciąż w zbyt małej liczbie firm planuje się sukcesję na poszczególnych stanowiskach pracy - i to nie tylko tych kluczowych. Z uwagi na exodus wykwalifikowanych pracowników fizycznych za granicę, zaczyna ich brakować na krajowym rynku pracy. Walka o ludzi nieprzeciętnie wykonujących zadania w przedsiębiorstwach przenosi się na niższe szczeble organizacyjne.
Definicja "talentu", którą przyjęto w jednym z raportów The Conference Board jest prosta i jednoznaczna: talent to każda osoba, która może w sposób znaczący wpłynąć na obecne i przyszłe osiągnięcia swojej organizacji. Pod uwagę bierze się zatem wyniki i możliwości rozwoju zawodowego pracownika. I właśnie na ten potencjał do bycia skutecznym menedżerem zwracali przede wszystkim uwagę uczestnicy badania. Respondenci cenili również u tych uzdolnionych osób inicjatywę i szczególny wpływ na wzrost wartości firmy.
Mówi Małgorzata Milczarek, talent management director, ING Polska:

