Czy w związku z zapowiadaną kolejną fazą kryzysu można się obawiać nieetycznych działań firm?

dr Bolesław Rok
Centrum Etyki i Biznesu
Akademia Leona Koźmińskiego
W myśleniu o etyce prowadzenia biznesu dominują stereotypy. Ten podstawowy, który głosi, że biznes z natury jest nieetyczny, towarzyszy nam od dawna. Takie opinie można usłyszeć w prywatnych rozmowach z menedżerami - i to niezależnie od stopnia nasilenia kryzysu. Inne podejście sprowadza się do przygotowania ładnie brzmiących deklaracji. Specjalnie powoływane "dream teamy" decydują m.in. o dopisaniu do celów biznesowych jeszcze paru słów, np. "zgodnie z najwyższymi standardami etyki". Słusznie. No bo jak by to wyglądało, gdyby głosić, że mamy najniższe standardy etyki? Czy jakiekolwiek zawirowania na rynku spowodują zmiany w tym zakresie? Nie sądzę.
W praktyce deklaracje tego typu nie mają większego znaczenia. Codzienność zmusza do różnorodnych działań i w zasadzie nikt nie analizuje ich etyczności. Dlatego nie sposób ustalić, czy istnieje zależność pomiędzy stopniem trudności doświadczanych przez firmy na rynku a nasileniem nieetycznych działań. Gdy zachęca się menedżerów do dyskusji o zasadach etyki, zazwyczaj pojawia się główne - i często jedyne - pytanie: "czy etyka się opłaci?". Właściwa odpowiedź na to pytanie brzmi: "to zależy". Bo rzeczywiście to zależy od tego, jaką firmę chcemy mieć. Czy np. pracownicy mogą oszukiwać klientów? Czy menedżerowie powinni oszukiwać właścicieli? Czy chcemy być uczciwi wobec dostawców?

