Jak dobrać ludzi do programu rozwoju talentów?
Krystalografia diamentów
Zdarzają się sytuacje, że firmy automatycznie dobierają pracowników do programu rozwoju talentów. Kierują się przy tym najlepszymi wynikami, np. w ocenie rocznej, realizacji KPI, wyników sprzedażowych i innych. Czy to jednak wystarczy, aby bezbłędnie wybrać talenty?
Wyobraźmy sobie, że mamy podjąć decyzję odnośnie do drużyny piłki nożnej, która właśnie wygrała mecz 3:0, a wkrótce gra następny. Do wyboru mamy następujące opcje: zostawić skład drużyny taki, jak jest, wymienić dwóch atakujących, wymienić dwóch obrońców. Przypuśćmy, że wybieramy opcję pierwszą (zostawić, jak jest), kierując się tym, że przy świetnym wyniku niczego nie trzeba zmieniać. Okazuje się, że w kolejnym meczu wynik zespołu to 2:1. Hmm, troszkę słabiej, myślimy. Może atakujący się zmęczyli? Może obrońcy popełnili błędy? Wymieniamy obrońców. Kolejny mecz przynosi wynik 2:2. Co robić teraz?
Osoby nakłaniane do takiego ćwiczenia - gimnastyki myślowej - bardzo szybko orientują się, że nie sposób podjąć decyzję odnośnie do piłkarzy, bazując wyłącznie na wynikach, choć odruchowo, kierowane automatyzmem, początkowo dają się wciągnąć w zadanie i nawet dyskutują o możliwych scenariuszach i założeniach. Powyższy przykład pokazuje, że bez obserwacji członków zespołu i strategii oczywiście nie ma sensu podejmować żadnych decyzji, a jednak niejedna firma wpada w taką pułapkę automatycznego myślenia, decydując się na program rozwoju talentów i automatycznie, czyli bez dodatkowych refleksji, dobierając do niego osoby... z najlepszymi wynikami, np. w ocenie rocznej, realizacji KPI, targetach sprzedażowych i innych.

