Każdy ma swoją górę
Przełom roku to czas sprzyjający przemyśleniom. Na progu nowego roku spoglądam na to, co przyniósł mijający, i wspominam moją wyprawę w Himalaje. Wiedza i doświadczenie, jakie zdobyłem na dachu świata, są obszerne. Różnorodne sytuacje i napotkane osoby dostarczyły mi lekcji, które na długo pozostaną w pamięci.
W himalajskim regionie Ladakh, nazywanym Małym Tybetem, przezroczystość powietrza pozwala oglądać dostojne szczyty gór oddalone nawet o kilkadziesiąt kilometrów. Majestatyczny horyzont wyzwalał we mnie potrzebę przyjrzenia się światu, w którym żyję na co dzień. To był dobry czas na niecodzienne przemyślenia nad codziennym życiem. Himalaje ułatwiły mi znalezienie odpowiedzi na wiele istotnych pytań. Każdy krok na trekkingu, szczególnie ten trudniejszy, w upale i kurzu, sprzyjał dialogowi wewnętrznemu, odpowiedzi na pytanie, co jest ważne w moim życiu, co daje mi energię do działania. W rozważaniach dotyczących codziennego funkcjonowania nie zabrakło wątku dotyczącego pracy. Jest ona ważna w moim życiu. Nie tylko dlatego, że spędzam w niej około jednej trzeciej dnia, ale także dlatego, że uczucia i myśli, które wyzwala, wpływają na moje życie prywatne. Nie mam oddzielnego życia zawodowego, a drugiego prywatnego. Mam jedno, zarówno w pracy, jak i poza nią jestem tą samą osobą, z tymi samymi emocjami. Zatem, jeżeli czas trekkingu po Himalajach sprzyjał rozważaniom o życiu, to także o pracy. O tym, jaki ma ona sens, czy czuję się w niej szczęśliwy.


