Po 250 latach USA nadal są potęgą gospodarczą
Przypadające na 4 lipca 250. urodziny Stany Zjednoczone będą świętować w roli globalnego lidera ekonomicznego. Ich pozycja w najbliższych latach wydaje się niezagrożona. Co jest źródłem ich potęgi?
W 2025 r. wartość amerykańskiego PKB zbliżyła się do 32 bln dol., co stanowiło 26 proc. wszystkich dóbr i usług wytworzonych na świecie. To kwota o 50 proc. wyższa niż w przypadku drugich pod tym względem Chin.
We współczesnych czasach udział USA w globalnej gospodarce był najwyższy w połowie lat 80. XX w., gdy przekraczał jedną trzecią. Biorąc pod uwagę tę miarę, znaczenie Stanów Zjednoczonych na świecie spadło, jednak w ostatnich latach ten trend się zatrzymał. A dyskusje o tym, kiedy Chiny zmienią USA na pozycji największej globalnej gospodarki, biorąc pod uwagę nominalną wartość PKB, ucichły.
O ekonomicznej pozycji Ameryki i jej ewolucji w ostatnich dekadach wiele mówi porównanie z innymi najbardziej rozwiniętymi gospodarkami na świecie, wchodzącymi w skład grupy G7. Udział pozostałych sześciu państw w globalnej gospodarce spadł z ponad 40 proc. na początku lat 90. do 18 proc. obecnie. Japonia, Niemcy czy Wielka Brytania pogrążyły się w stagnacji i tylko USA prą do przodu.
Najważniejszymi składowymi ich sukcesu są dwa powiązane elementy – dolar i rynek finansowy. USD jest główną walutą światowego handlu i najważniejszym składnikiem rezerw banków centralnych. Choć w XXI w. udział dolara w aktywach rezerwowych spadł z 71 do 57 proc., to wciąż trudno wskazać inną walutę, która mogłaby go wyprzeć. Euro, którego długoterminowa przyszłość pozostaje niepewna? Juan z udziałami w światowych rezerwach rzędu 2 proc.?
Dość często przewijające się w przestrzeni publicznej hasło odchodzenia od dolara w kontekście rezerw banków centralnych nie polega na tym, że sprzedają one posiadane amerykańskie aktywa. Chodzi o to, że ich nowe inwestycje dotyczą częściej innych walut (ewentualnie złota) niż dolara. Niemal nikt na świecie – z wyjątkiem Rosji – nie obawia się, że zostanie odcięty od finansowania w juanach. Wszyscy natomiast chcieliby mieć dostęp do dolara.
Za amerykańską walutą stoi największy rynek finansowy na świecie, na który składa się ok. 70 bln dol. wartości rynkowej spółek notowanych na giełdach i ok. 60 bln dol. wartości nominalnej wyemitowanych obligacji rządowych i prywatnych. Łącznie oba rynki są trzykrotnie większe niż w przypadku drugich pod tym względem na świecie Chin.
Dolar, wielkość rynku finansowego i swobodny dostęp do niego dla globalnych inwestorów (w odróżnieniu od Chin) składają się na wyjątkowość USA. Dzięki temu amerykańskie firmy mają ułatwionych dostęp do finansowania, przesądzając o tym, że to Stany Zjednoczone są globalnym centrum innowacji.
Rozwój amerykańskiego rynku obligacji w ostatnich latach wynikał ze zwiększonych (na niespotykaną wcześniej skalę) potrzeb pożyczkowych państwa. Szybko rosnący dług rządowy to jeden z czynników ryzyka dla dalszej ekonomicznej dominacji USA. Stany Zjednoczone wypadły w ostatnich latach z grupy państw o najwyższej ocenie wiarygodności kredytowej. Warto jednak zwrócić uwagę, że łączne obciążenie długiem mocniej doskwiera Chinom, gdzie zobowiązania publiczne i prywatne mają równowartość ok. 330 proc. PKB, wobec ok. 270 proc. PKB w przypadku USA. Jeśli wyścig dwóch mocarstw o dominującą pozycję na świecie ma się rozstrzygnąć wokół problemów z zadłużeniem, to ten czynnik wydaje się większym zagrożeniem dla Chin. ©℗
Tomasz Jóźwik
dziennikarz DGP




