Personel i Zarządzanie 4/2004 z 01.04.2004, str. 24
Data publikacji: 28.06.2018
Firmy jak sekty
• Organizacje kultowe to - według Panów - takie, które od zatrudnionych wymagają całkowitego poświęcenia się firmie. Czy to coś złego? Przecież większość firm pragnie mieć oddanych sobie pracowników...
Tomasz Ochinowski: - Kultowość to pewne continuum. Mało tego - z naszych badań wynika, że organizacje, które mają bardzo niski jej poziom, są prawdopodobnie w stanie rozpadu. Być może jest tak, że pewien stopień poświęcenia dla organizacji, posłuszeństwa wobec charyzmatycznego lidera, a co za tym idzie - pewien stopień odseparowania od innych czynności poza pracą - jest nie tyle właściwością pożądaną, ile wręcz warunkiem funkcjonowania organizacji. Jednakże duże nasilenie tych trzech objawów może już mieć charakter destrukcyjny dla jednostki.
• Czy istnieje moment, w którym pracownicy mogą już stwierdzić, że pracują w firmie-sekcie?
Waldemar Grzywacz: - Z tą granicą jest trochę tak, jak z nałogami. Ktoś pali papierosy i wydaje mu się, że jeszcze nad tym panuje i potrafi zrezygnować, ale w pewnym momencie okazuje się, że nałóg jest silniejszy. To wynika z osobniczych uwarunkowań. Niektórzy poszukują wspólnoty, bezpieczeństwa i świetnie się w takim środowisku czują.
• Skoro jesteśmy przy nałogach - na ile Panów badania wiążą się ze zjawiskiem pracoholizmu?
Tomasz Ochinowski: - Wydaje się on stanem, który predestynuje do wchodzenia do takich organizacji.
- Pracoholizm jest często formą ucieczki od życia rodzinnego. Czasem ludzie uciekają do pracy i zostają tam po godzinach po to, żeby nie być w domu.

