edukacja
Niż demograficzny nie zraża samorządowców do inwestowania w oświatę
Lokalni włodarze nadal inwestują w placówki oświatowe oraz żłobki. Budują nowe i remontują dotychczasowe. Wielomilionowe wydatki często okazują się zmarnowane – zmniejszająca się liczba uczniów zmusza samorządy do podejmowania decyzji o zamykaniu placówek
W czasie wakacji gminy przeprowadzają remonty szkół i przedszkoli, a także otwierają nowe placówki. Z aktualnej prognozy ludności na lata 2023–2060 wynika, że w Polsce do 2029 r. liczba dzieci w wieku 7–14 lat spadnie o około 5 proc. Do 2034 r. prognozuje się spadek o około 19,5 proc. w tej grupie wiekowej, a do 2060 r. spadek ten, według GUS, może wynieść około 30 proc. (według skrajnego scenariusza demograficznego nawet o 48,3 proc.). Dla porównania obecny rok szkolny zakończyło 4,9 mln uczniów, a w 2009/2010 było ich o 700 tys. więcej.
Z sondy DGP wynika, że samorządy co do zasady nie uwzględniają malejącej liczby dzieci i młodzieży. Dzięki środkom z UE, a także własnym nie zwalniają tempa takich inwestycji. Część z nich jest nieprzemyślana i realizowana bez głębszej analizy. Tylko nieliczni nieco zmieniają cel swoich inwestycji w oświatę.
Generalne remonty w szkołach
W 2026 r. w Nowym Dworze Mazowieckim oddano do użytkowania Miejski Żłobek nr 2. Placówka rozpocznie działalność w połowie sierpnia i zapewni opiekę dla 40 dzieci. Dodatkowo podczas tegorocznych wakacji w miejskich placówkach oświatowych prowadzone są również prace remontowe i modernizacyjne. Obejmują one m.in. kompleksowy remont dwóch sal lekcyjnych oraz kuchni i stołówki w Szkole Podstawowej nr 1, kompleksową modernizację instalacji elektrycznej w Szkole Podstawowej nr 5, montaż klimatyzacji w sali Publicznego Przedszkola nr 1, remont korytarza w Zespole Szkół nr 2.
– Niż demograficzny jest zjawiskiem, które zaczynamy odczuwać także my, jednak jego skutki nie są jednakowe w całym mieście. Spadek liczby dzieci jest najbardziej widoczny w dwóch częściach miasta charakteryzujących się najstarszą strukturą demograficzną. Jednocześnie w rozwijających się częściach sytuacja wygląda zupełnie inaczej – mierzymy się tam z dużym obciążeniem szkół i rosnącym zapotrzebowaniem na miejsca w placówkach – wyjaśnia Mariusz Ziółkowski, zastępca burmistrza Nowego Dworu Mazowieckiego.
– Dobrym przykładem są miejskie przedszkola. W dwóch spośród pięciu placówek każdego roku liczba chętnych jest większa niż liczba dostępnych miejsc. Dlatego niż demograficzny nie oznacza, że możemy zrezygnować z inwestycji w infrastrukturę oświatową. Musimy patrzeć nie tylko na ogólną liczbę dzieci w mieście, ale również na zmieniającą się strukturę demograficzną poszczególnych osiedli. Naszym zadaniem jest dostosowywanie sieci i standardu placówek do tych zmian, a jednocześnie wykorzystywanie okresu niżu do poprawy warunków nauki i opieki nad dziećmi – przekonuje burmistrz.
Podobnie jest w stolicy. Tam Rada Warszawy zdecydowała o likwidacji sześciu publicznych przedszkoli z powodu silnego niżu demograficznego. Zamknięte zostaną placówki w Śródmieściu, na Mokotowie i Bielanach, do których uczęszczało bardzo mało dzieci. Do zamknięcia z powodu niżu szykowane są też przedszkola na Woli. Z kolei na nowych osiedlach są budowane nowe placówki dla najmłodszych.
Ograniczenia w sieci placówek
Zgodnie z art. 13 ustawy z 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 820 ze zm.) wójt, burmistrz, prezydent miasta co do zasady musi zapewnić miejsce w przedszkolu dla dzieci w wieku od 3 do 6 lat w odległości nieprzekraczającej 3 km od miejsca zamieszkania. W przypadku większej odległości na włodarza spada obowiązek zapewnienia dowozu.
– O ile przed pandemią część rodziców, jadąc do pracy w śródmieściu, decydowała się na przedszkola w tej części miasta, o tyle obecnie, pracując w trybie hybrydowym, czyli częściowo z domu, na takie rozwiązania decyduje się mniej rodziców. W efekcie przedszkola, a nawet szkoły podstawowe pustoszeją szybciej niż inne placówki znajdujące się na nowych osiedlach – tłumaczy prof. Antoni Jeżowski z Instytutu Badań w Oświacie, były nauczyciel, dyrektor szkoły i samorządowiec.
Według niego należy się zastanowić nad uelastycznieniem wymogów dotyczących odległości zwłaszcza w dużych miastach, w których komunikacja jest bardzo dobrze rozwinięta.
Wyremontowane trudniej zamknąć
Samorządy, które remontują placówki oświatowe, a w kolejnych latach chcą je zamykać, spotykają się ze sprzeciwem kuratorów oświaty, którzy m.in. z tego powodu blokują przeniesienie dzieci do innych placówek. Dzieje się tak, nawet jeśli w szkole, do której mają być przeniesione dzieci, jest niewielka liczba uczniów, a szkoła ma dobre warunki nauki. Takie decyzje w ostatnim czasie podjęła Gabriela Olszowska, małopolski kurator oświaty.
– Słyszałem o takich praktykach ze strony nadzoru pedagogicznego. W przyszłym roku planuję zamknąć jedną szkołę podstawową, której od trzech lat nie remontuję, aby takie działanie nie było przeszkodą do jej likwidacji. Możemy te środki przeznaczyć na remont dróg i chodników – mówi DGP Witold Liszkowski, wójt gminy Puńsk.
– Niestety w mniejszych miejscowościach bardziej niż w dużych aglomeracjach jest odczuwalny niż demograficzny – dodaje.
Lokalni włodarze nie kryją obaw związanych z pogłębiającym się niżem.
– Podobnie jak wiele samorządów w Polsce, odczuwamy skutki niżu demograficznego, co przekłada się na zmniejszającą się liczbę dzieci w placówkach oświatowych. W związku z tym obecnie koncentrujemy się przede wszystkim na racjonalnym wykorzystaniu istniejącej infrastruktury oraz sukcesywnym podnoszeniu standardu funkcjonujących placówek poprzez niezbędne prace modernizacyjne i remontowe, zamiast realizacji nowych inwestycji budowlanych – przekonuje Magdalena Głąb, zastępca kierownika referatu oświaty, promocji, kultury i sportu Urzędu Gminy i Miasta w Rychwale.
Część samorządowców zdaje sobie sprawę, że inwestowanie w placówki oświatowe to droga donikąd.
Joanna Skórska, zastępca burmistrza i sekretarz miasta i gminy Oleśnica, wskazuje, że w dobie katastrofy demograficznej, kiedy w 2025 r. w gminie urodziło się tylko 19 dzieci, inwestowanie w rozbudowę bazy oświatowej to droga do finansowych tarapatów samorządu. – Dziś potrzebujemy inwestycji w seniorów i cyfryzację – dodaje.
Inwestują w jakość
Większość samorządowców, zwłaszcza w dużych aglomeracjach, broni swoich decyzji związanych z inwestycjami i remontami. Zaznaczają jednak, że niż demograficzny nieco zmienił ich priorytety. W Kielcach na wakacyjne remonty placówek oświatowych w tym roku przeznaczone zostanie 3,5 mln zł.
– Niż demograficzny nie oznacza rezygnacji z inwestowania w edukację. W naszym mieście oznacza przede wszystkim zmianę priorytetów. Inwestujemy w jakość istniejącej infrastruktury, poprawę warunków nauki i opieki oraz efektywne wykorzystanie posiadanej bazy lokalowej. Jednocześnie rozwijana jest sieć żłobków na obszarze, gdzie zapotrzebowanie mieszkańców na tego typu placówki jest największe – zapewnia Barbara Sipa z Urzędu Miasta w Kielcach.
Co ciekawe, niektóre miasta, takie jak Oświęcim, wyludniają się (z danych GUS wynika, że obecnie liczy około 35 tys. mieszkańców, podczas gdy w 2002 r. było ich 42 tys.). To jednak nie zraża lokalnych włodarzy do tworzenia nowych placówek, w tym oświatowych, a także remontów dotychczasowych. W efekcie w Oświęcimiu na kompleks przedszkola i żłobka wraz z wyposażeniem wydano ponad 19,2 mln zł. Miasto pozyskało na ten cel ponad 6,3 mln zł z Krajowego Planu Odbudowy oraz ponad 464 tys. zł z budżetu państwa. ©℗

Nauczyciele i uczniowie
Nauczyciele i uczniowie
Artur Radwan




