makroekonomia
Wojna w Iranie komplikuje sytuację banków centralnych
Wysoka zmienność geopolityczna i wahania cen surowców energetycznych zmuszają bankierów do utrzymywania jastrzębiego nastawienia w polityce monetarnej
W środę poznamy wynik lipcowego posiedzenia Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Jeszcze kilka dni temu stał on pod znakiem zapytania. Rynek obstawiał 35–40 proc. szans na podwyżkę stopy funduszy federalnych. Powód? Eskalacja wojny na Bliskim Wschodzie i związany z tym skok cen ropy naftowej. Weekend przyniósł odprężenie i w poniedziałek notowania ropy poszły w dół.
Nie oznacza to jednak, że stopy procentowe w USA mogą spaść. „Obecnie przedział dla funduszy federalnych wynosi 3,50–3,75 proc. Żaden z ekonomistów ankietowanych przez agencję Bloomberg nie spodziewa się zmiany tego parametru na środowym posiedzeniu. Nie stanowi to dużego zaskoczenia wobec nowo obranego kursu przez urzędującego od niedawna prezesa Fed Kevina Warsha. Wielo krotnie podkreślał on nadszarpniętą wiarygodność Fed. Fakt, że inflacja w Stanach Zjednoczonych od pandemii, czyli już od pięciu lat, nie spotkała się z celem inflacyjnym banku centralnego (2 proc. – red), nie pomaga” – oceniają ekonomiści Banku Gospodarstwa Krajowego.
Ekonomiści Banku Pekao zwracają uwagę na mocną koniunkturę w gospodarce USA i ryzyko narastania presji popytowej – ich zdaniem wspiera to oczekiwania, że mimo łagodniejszych ostatnio odczytów inflacji Fed będzie podnosił stopy. Podczas wystąpienia w połowie lipca przed Kongresem, po zerwaniu przez USA i Iran rozejmu, Warsh ocenił, że nastąpił postęp w ograniczaniu presji cenowej, lecz podkreślał, że na podstawie pojedynczego odczytu nie należy wyciągać daleko idących wniosków.
Według ekonomistów Kevin Warsh nie porzuci narracji o gotowości sprowadzenia inflacji do celu. Gdyby przekaz ze środowego posiedzenia FOMC okazał się mniej „jastrzębi”, niż oczekuje rynek, wyceniający obecnie dwie podwyżki stóp Fed do wiosny 2027 r., działałoby to w stronę osłabienia dolara. Z naszej perspektywy byłoby to dodatkowym wsparciem dla złotego. „Do odwrócenia trwającego od początku czerwca trendu osłabienia złotego potrzebna byłaby jednak również poprawa otoczenia zewnętrznego, przede wszystkim wiarygodne sygnały deeskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz wyraźny spadek cen surowców energetycznych” – ocenili ekonomiści PKO BP.
Związane z geopolityką wahania cen ropy naftowej komplikują sytuację również innych banków centralnych. W ubiegłym tygodniu Europejski Bank Centralny nie zmienił stóp. Decyzja była jednogłośna, ale prezes EBC Christine Lagarde wyjawiła, że część Rady Prezesów rozważała podwyżki stóp procentowych, mimo że podwyżka w czerwcu przyniosła zamierzony efekt zacieśnienia warunków finansowych. W bieżącym tygodniu odbędą się posiedzenia Banku Anglii i Banku Japonii. One również prawdopodobnie nie przyniosą zmian stóp procentowych. Główna stopa procentowa w Japonii kilka tygodni temu została podniesiona do 1 proc. To jej najwyższy poziom od niemal trzech dekad.
U nas lipcowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej nie przyniosło zmiany stóp procentowych. Stawka referencyjna od marca wynosi 3,75 proc. Ostatnia obniżka miała miejsce kilka dni po wybuchu wojny USA i Izraela z Iranem. Przed ostatnim posiedzeniem sytuacja geopolityczna, ceny surowców energetycznych, perspektywy inflacyjne nowej projekcji dawały nadzieję na otwarcie w RPP dyskusji o obniżkach stóp procentowych we wrześniu, przy założeniu niezmiennych parametrów koniunktury krajowej i stabilizacji sytuacji zewnętrznej. Przy tym nasileniu zmienności warunków zewnętrznych na krajowym podwórku możemy na próżno szukać obecnie „gołębi” chcących obniżki ceny pieniądza. ©℗

Główne stopy procentowe banków centralnych
Główne stopy procentowe banków centralnych
Renata Oljasz
Dziennikarka ekonomiczna DGP




